Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziedzic podziemia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziedzic podziemia. Pokaż wszystkie posty
Monika Nerc - Dziedzic podziemia. Oblicze diabła - Wydawnictwo Niezwykłe - Recenzja Patronacka Przedpremierowa

Monika Nerc - Dziedzic podziemia. Oblicze diabła - Wydawnictwo Niezwykłe - Recenzja Patronacka Przedpremierowa

„Występowanie przed nimi wymaga ogromnej odwagi albo cholernej głupoty. Balansuje się na granicy życia i śmierci, ponieważ to w ich dłoniach znajduje się decyzja o naszych losach. Jeśli z jakiegoś powodu coś im się nie spodoba, kara nie dotknie wyłącznie jednej osoby, lecz całej rodziny. Wielokrotnie doszło do tego, że ich gniew spadał na całe rody”.

Catariona ledwo co wróciła powrotem do Grigoriya, a już muszą się ponownie rozdzielić. Dziewczynie grozi ogromne niebezpieczeństwo, więc Grisza postanawia wylecieć do Włoch żeby porozmawiać z Starszyzną i zawalczyć o ich wspólne szczęście. Dla niego liczy się tylko ona i zrobi dla niej wszystko żeby tylko była bezpieczna.

Catariona pozostaję w Warszawie i musi mierzyć się sama z przeciwnościami oraz coraz większymi obawami co do prawdomówności Grigoriya. Przeszłość także nie daje o sobie zapomnieć i skrywane tajemnice zaczynają powoli wychodzić na światło dzienne niszcząc to w co od zawsze wierzyła. 

Pewnego dnia dochodzi do zamachu, w którym przypadkowo ginie jej najlepszy przyjaciel. Jednakże to ona miała być ofiarą i to ona miała zginąć. Cat nie może się do końca z tym pogodzić, do tego nie pomaga jej brak obecności Grigoriya za którym tęskni.

„Jesteś moją królową, która rozświetla tę popierdoloną ciemność, w jakiej zostałem zamknięty, i zabiję każdego faceta, jeśli chociaż pomyśli o tym, by cię zranić”.

Catriona i Grigoriy są jak dwa odległe bieguny, dzieli ich prawie wszystko, ale kiedy dochodzi do zbliżenia nagle cały świat się zatrzymuje i są tylko oni. Oboje mają silne charaktery lubią ze sobą walczyć i stawiać na swoim. 

Grisza w swoim życiu od zawsze był przepełniony mrokiem, uczono go, że miłość to słabość, ale od chwili kiedy poznał Cat i kiedy ją po raz pierwszy stracił zrozumiał, że uczucie jakim ją darzy jest jego siłą, sensem życia jest dla niego wszystkim. Bez niej by się zatracił w brutalności i zabijaniu jak na prawdziwego diabła przystało, jednak pojawiło się różowe światełko i sprawiło, że jego serduszko zmiękło ale tylko dla niej. 

Przed nimi jeszcze wiele niebezpiecznych i mrożących krew w żyłach przeżyć! Będą musieli zaznać odrobinę ognia piekielnego, zanim będą mogli bezpiecznie rządzić tymi czeluściami.

„Vincenzo jest bardziej podobny do Grigoriya, niż mu się wydaje. Oboje musieli dostosować się do sytuacji, w której postawił ich przeklęty los. Piekło, przez jakie przeszli, ukształtowało ich w taki sposób”.

W tej historii pojawia się także Vincenzo, który jest bratem Grigoriya. Są jak dwa żywioły, które mogą spowodować ogromne zniszczenie: Grigoriy jest niczym ogień niszczący swoją furią wszystko co stanie mu na drodze natomiast Vincenzo jest jak woda również niebezpieczna, ale za to dostaję się wszędzie i niepostrzeżenie atakując swoją niewinnością. 

Vincenzo kupił mnie swoim poczuciem humoru i zaintrygował swoją tajemniczością, bo czuję, że w nim jest wiele twarzy, które czekają na odkrycie i chętnie bym przeczytała jego własną historię, bo i jemu należy się szczęście. 

Najbardziej mnie rozwalał w duecie ze Staruszkiem. Oddzielnie są świetni, ale razem daje to mieszankę wybuchową, która sprawia, że posikacie się ze śmiechu.

„Nikt z nas nie może przewidzieć przyszłości, ale jest jedna rzecz, której jestem pewna. Gdy spoglądam w stalowe tęczówki Griszy, wiem, że chce spędzić z nim całe życie, bez względu na to, jak długo będzie trwało i ile jeszcze problemów stanie na naszej drodze do szczęścia”.

Oblicze diabła to trzeci i zarazem ostatni tom mafijnej serii „Dziedzic podziemia”, który jest bardzo dobrym dopełnieniem tej trylogii. Historia pełna napięcia, tajemnic i sekretów jakie wyjdą na światło dzienne i zaskoczą nas, bo byśmy w życiu się nie spodziewali takich obrotów spraw. Nie zabraknie także bólu, strachu, niebezpieczeństwa, brutalności, adrenaliny ale i namiętności oraz przede wszystkim prawdziwej miłości. 

Autorka stworzyła naprawdę genialną i przede wszystkim oryginalną powieść, a raczej serię mafijną, która wciąga od samego początku i funduję nam sporo wrażeń oraz emocji. A ostanie strony sprawiły, że na chwilę moje serce zamarło i spodziewałam się najgorszego... tak się nie robi, chyba, że chce się przyprawić mnie o zawał.

Historia Grigoriya i Catriony pokazuje nam, że mimo przeciwności losu, zawsze warto walczyć o swoją miłość i wspólne szczęście. Kiedy atakują nas nasze demony przeszłości do których nie chcielibyśmy wracać, warto otworzyć się na drugą osobę i zmierzyć się z nimi wspólnie. Bo każdy z nas chce mieć przy sobie kogoś gotowego stanąć w naszej obronie niezależnie od konsekwencji oraz do rozświetlania życia i obdarowania wsparciem. 

Ciężko mi uwierzyć, że to już koniec przygód naszych bohaterów za którymi będę tęsknić. Przez pasję Cat poczułam z nią ogromną więź, jest taką moją motoryzacyjną bratnią duszą. A jak już jesteśmy przy końcu to chciałam bardzo ogromnie podziękować Monice, za zaufanie jakim mnie obdarzyła przy tej serii. Być twoim patronatem to dla mnie zaszczyt! Wielkie dzięki. 

Pozostaje mi już tylko polecić wam Oblicze diabła, ale i całą serię „Dziedzic podziemia” jeśli jeszcze jakimś cudem nie poznaliście. Gwarantuje wam niezapomniane emocje, które przyśpieszają rytm serca! Polecam bardzo gorąco! 

             Za objęcie książki patronatem medialnym dziękuję autorce a za egzemplarz wydawnictwu 


Monika Nerc - Dziedzic podziemia. Oblicze diabła  - Wydawnictwo Niezwykłe - Zapowiedz Patronacka

Monika Nerc - Dziedzic podziemia. Oblicze diabła - Wydawnictwo Niezwykłe - Zapowiedz Patronacka

Z wielką przyjemnością przedstawiam wam książkę, którą wzięłam pod swoje skrzydła.W tym roku jest to mój siódmy patronat. Dziedzic podziemia. Oblicze diabła  to trzeci tom, który zostanie wydany przez Wydawnictwo Niezwykłe.

Monika Nerc to rodowita warszawianka z wyższym wykształceniem, która z zamiłowania do książek, sama zaczęła pisać. W 2020 roku zadebiutowała powieścią Dziedzic podziemia.Szept diabła. W wolnym czasie ogląda mecze piłki nożnej, gale mieszanych sztuk walki, albo planuje kolejne opowiadanie przy akompaniamencie głośnej muzyki. Jest upartym oraz zdeterminowanym zodiakalnym baranem, który uwielbia podróżować po świecie i poznawać inne kultury. 

Opis;

Trzeci tom serii mafijnej, której akcja rozgrywa się w Warszawie!

Miłość do diabła nie jest łatwa, ale czasem serce nie pozostawia wyboru.

Związek Catriony i Grigoriya nadal jest skomplikowany. Wszystko, co się dookoła nich dzieje, skutecznie ich rozdziela. Jakby tego było mało, kiedy nie są razem, ktoś czyha na życie Catriony. Dziewczyna omal nie ginie w zamachu.

Tymczasem Grigoriy chce zapewnić jej ochronę. W tym celu wylatuje do Włoch, aby spotkać się ze Starszyzną i walczyć o spokojną przyszłość Catriony. Nie cofnie się przed niczym, żeby dziewczyna w końcu była bezpieczna.

Jednak w cieniu tych wydarzeń wychodzą na jaw kolejne sekrety. Okazuje się, że przeszłość Catriony i Grigoriya jest zasnuta mgłą.

Będą musieli znaleźć w sobie ogromną siłę, by zawalczyć o to, co dla nich najważniejsze. Ale czy ludzie z ich otoczenia na to pozwolą?

Moją opinię o poprzednich tomach znajdziecie tutaj; 

Dziedzic podziemia.Szept diabła - Klik  Dziedzic podziemia.Pocałunek diabła - Klik 

 Monika Nerc - Dziedzic podziemia.Szept diabła - Wydawnictwo Niezwykłe - Recenzja Patronacka

Monika Nerc - Dziedzic podziemia.Szept diabła - Wydawnictwo Niezwykłe - Recenzja Patronacka

„Podając mi umowę o naprawę samochodu, zawarła pakt z diabłem i jej życie już nigdy nie wróci do normalności.”

Catriona Fijewska właśnie skończyła studia i zamierza sobie ułożyć życie. Pragnie przejąć warsztat samochodowy po swoim zmarłym ojcu, ponieważ mama nie bardzo radzi sobie w tym biznesie. Natomiast dla niej on jest wszystkim, dziewczyna zamierza znaleźć nowych klientów, kiedy nagle dostają zlecenie od pewnego biznesmena, postanawia pojechać z zamiarem przyjęcia zlecenia, bo to może być dla nich szansa na odbudowę warsztatu do świetności. 

To niewinne spotkanie odmieni jej życie na zawsze, bo nawet nie zdaję sobie sprawy, że wpadła w oko samemu diabłu, który nie cofnie się przed niczym, żeby była jego i tylko wyłącznie jego. 

„Gdybym miał serce zamiast nieczułego kamienia, dałbym jej szansę żyć własnym życiem, jednak ona jest moim niebem, z którego nie zrezygnuję. Niewinna anielica wpadła w sidła diabła, z których już nigdy się nie wyswobodzi. Posiądę każdy skrawek jej duszy i nawet jeśli byłoby jej lepiej beze mnie, i tak nie pozwolę jej odejść. Nie popełnię tego cholernego błędu z przeszłości. Bez dwóch zdań to ja potrzebuję jej bardziej niż ona mnie, ale Catriona się do mnie przyzwyczai.”

Grigoriy Orlov jest diabłem w idealnie skrojonym garniturze i ucieleśnieniem wszystkiego, co najgorsze. Jego ciało pokryte jest tatuażami oraz licznymi bliznami. Nie ma żadnych skrupułów, kiedy rozprawia się z wrogami i nie toleruję zdrady. 

Kiedy w oko wpada mu piękna Catriona, która ma niewyparzony język i często ładuję się w kłopoty od razu wie, że będzie należeć do niego i każdy kto się do niej zbliży zginie. 

Ta dwójka, kiedy się spotyka wyczuwalne jest od razu tak wielkie przyciąganie, że na samą myśl robi nam się ciepło, a napięcie erotyczne z każdym momentem wzrasta coraz bardziej. 

Dziewczyna wyczuwa od niego niepokojącą ją ciemną i mroczną aurę, która ją jednocześnie fascynuje i przeraża. Jednak serce nie chce słuchać rozumu i poddaję się diabłu.. 

W świecie mafii nigdy nie ma spokoju i nad Grigoriy'm pojawiają się czarne chmury, ktoś zamierza zrzucić go z tronu. A najgorsze zło, nie raz jest bliżej niż myślimy.. 

Czy diabeł ma jednak serce? I czy będzie w stanie utrzymać to co myśli, że już jest jego?

„Byłam głupia, ofiarując serce komuś, kto na to nie zasługiwał, a on zamiast zaopiekować się nim, zniszczył je doszczętnie.”

Dziedzic podziemia. Szept diabła to istny rollercoaster emocjonalny! Książka trzyma czytelnika w napięciu od początku do końca. Ma w sobie wszystko, co powinna posiadać dobra książka; romantyczność, humor, niebezpieczeństwo i tajemnice oraz mężczyznę, który pochłonięty jest takim mrokiem, że aż nas ciarki będę przechodzić. 

Moniki Nerc wkracza w świat literacki z wielkim przytupem udało jej się stworzyć historię, która potrafi wyróżnić się pośród tłumu książek mafijnych jakimi jesteśmy teraz bombardowani. Pokazała też, że polskie miasto też ma wiele tajemnic a nie tylko zagraniczne.

Książka nie raz was zaskoczy podczas czytania. Ja ubolewam tylko nad jednym, że ją tak szybko skończyłam i nie mam drugiego tomu... no bo jak tak można było zakończyć. 

Musicie po nią sięgnąć! Nie ma innej opcji.. Gwarantuję wam niezapomniane emocje. Polecam wam gorąco!


Za objęcie książki patronatem medialnym dziękuję autorce, a za egzemplarz wydawnictwu 

 

Monika Nerc - Dziedzic podziemia.Szept diabła  - Wydawnictwo Niezwykłe - Zapowiedz Patronacka

Monika Nerc - Dziedzic podziemia.Szept diabła - Wydawnictwo Niezwykłe - Zapowiedz Patronacka

Z wielką przyjemnością przedstawiam wam książkę, którą wzięłam pod swoje skrzydła.W tym roku jest to mój dwunasty patronat. Dziedzic podziemia to debiutancka powieść autorki, która zostanie wydana przez Wydawnictwo Niezwykłe.

Monika Nerc to rodowita warszawianka z wyższym wykształceniem, która z zamiłowania do książek, sama zaczęła pisać. W wolnym czasie ogląda mecze piłki nożnej, gale mieszanych sztuk walki, albo planuje kolejne opowiadanie przy akompaniamencie głośnej muzyki. Jest upartym oraz zdeterminowanym zodiakalnym baranem, który uwielbia podróżować po świecie i poznawać inne kultury. 

Dziedzic podziemia. Szept diabła to istny rollercoaster emocjonalny! Książka trzyma czytelnika w napięciu od początku do końca. Ma w sobie wszystko co powinna posiadać dobra książka; romantyczność, humor, niebezpieczeństwo i tajemnice oraz mężczyzna, który pochłonięty jest takim mrokiem, że aż nas ciarki będę przechodzić. Musicie po nią sięgnąć! Polecam wam gorąco! 

Malwina Nowak, Świat książkowy Mali

Opis; 

Pierwszy tom serii mafijnej, której akcja rozgrywa się w Warszawie!

Mafia, krew i pieniądze. Tylko to się dla niego liczy.

Ludzie bali się wypowiadać jego imię. Ten rosyjski diabeł był ucieleśnieniem wszystkiego, co najgorsze. Jego ciało pokrywały tatuaże oraz blizny. Nie miał żadnych skrupułów, kiedy rozprawiał się z wrogami. Cierpieli oni w męczarniach. Teraz wyszedł z więzienia i dowiedział się, że ktoś próbuje zająć jego miejsce w mafii.

Catriona właśnie skończyła studia i do jej świata wreszcie wkracza zwyczajność. Kobieta pragnie znaleźć pracę i ułożyć sobie życie, aby wszystko było „normalne”. Nie wie jednak, że los postawi na jej drodze najniebezpieczniejszego mężczyznę w Warszawie, przez co marzenia o spokojnym życiu raz na zawsze się skończą.

Wpadła w oko samemu diabłu, a on z jakiegoś powodu uznał, że Catriona już jest jego.

Mam dla was

Rozdział 1

 

Catriona

 

Dzwonek mojego telefonu brzmi w tej chwili jak alarm bombowy. Po omacku próbuję znaleźć urządzenie na szafce nocnej, ale zamiast tego słyszę tylko huk, z jakim komórka upada na podłogę.

– Cholera… – szepczę zirytowana.

Z wielką niechęcią otwieram oczy, a po kilku sekundach siadam mozolnie na łóżku. Jestem tak zmęczona, że mogłabym zasnąć na stojąco. Walcząc z zamykającymi się powiekami, zerkam przez okno, dostrzegając, że Warszawa nadal jest pogrążona we śnie. Miasto, w którym rządzą pieniądze, również musi odpocząć.

Kiedy podnoszę telefon z podłogi, natychmiast zauważam na ekranie imię Niny.

– Czego chcesz? – pytam rozdrażniona. Zamiast jakiejkolwiek odpowiedzi po drugiej stronie słuchawki rozlega się głucha cisza. Zaniepokojona rozglądam się pospiesznie wokół, po czym dostrzegam zegar na ścianie, którego wskazówki pokazują trzecią rano. – Jeśli znowu jesteś pijana i masz zamiar śpiewać hity Lady Pank, to od razu informuję, jesteś już trupem – tłumaczę przez zaciśnięte zęby.

– Kat… – zaczyna moja przyjaciółka drżącym głosem, powstrzymując płacz. – Potrzebuję cię.

– Co się stało? – W moim tonie pojawia się obawa.

Znam Ninę dłużej niż dziesięć lat: jest silną kobietą, która nie wie, co to płacz czy słabości. Jeszcze nigdy nie słyszałam jej w tak żałosnym stanie. Jeśli coś nie szło po jej myśli, to zawsze znajdowała wyjście z sytuacji, podnosząc dumnie głowę.

– Proszę cię, przyjedź tutaj – instruuje mnie. W tym samym czasie słyszę kobiece głosy w tle, po czym Nina ot tak się rozłącza.

Wpatruję się w ścianę przez parę sekund, próbując zrozumieć, co się właśnie wydarzyło. Od kiedy zostałam psem, który zawołany w środku nocy, przyjdzie grzecznie, machając ze szczęścia ogonem? To nie jest odpowiedni czas na takie refleksje, więc po prostu biorę kilka głębokich oddechów. Nie pomaga to ani trochę w opanowaniu rosnącej we mnie irytacji, więc zaczynam liczyć do dziesięciu. To również nie skutkuje, ale Ninie przecież mogło się stać coś poważnego, a ja tracę czas, rozmyślając o głupotach. Zdążę jej to potem wygarnąć, chociaż pewnie znowu zapomnę.

Nie zapalając światła, łapię pierwszy lepszy kardigan z krzesła oraz kluczyki do samochodu, a następnie wychodzę w pośpiechu na klatkę schodową. Wszyscy sąsiedzi smacznie śpią w wygodnych łóżkach, natomiast ja biegam jak szalona po korytarzu. Wokół mnie panuje przerażająca cisza, przerywana co jakiś czas przez dźwięk kropelek wody, spadających na kafelki z rur podwieszonych pod sufitem. Staram się zachować spokój, ale w tej chwili do mnie dociera, że naoglądałam się za dużo horrorów. Wiem, że przecież nie czyha na mnie tutaj żaden zabójca z dziwnymi perwersjami, mimo to i tak zerkam za siebie, by sprawdzić, czy nikt za mną nie idzie. Lepiej być uważnym, niż wykrwawić się na podłodze, bo ktoś uderzył cię siekierą w plecy.

Wyrywam się z nocnych rozmyślań o potworach czających się w mroku i schodzę na dół, próbując skupić się na czymś o wiele ważniejszym. W co znowu mogła wpakować się Nina? Wiele razy musiałam ratować ją z problemów, jednak dzisiaj jej głos brzmiał niesłychanie poważnie i tajemniczo. A co, jeśli spadając ze sceny, zrobiła sobie krzywdę? Albo ktoś ją pobił? Może ktoś dosypał jej narkotyków do drinka? Albo ktoś ją porwał? Z każdą minutą zaczynam się coraz bardziej martwić. Próbuję zapanować nad okropnymi scenariuszami kreowanymi z prędkością światła przez mój mózg, lecz nie idzie mi to za dobrze. Przecież zadzwoniła do mnie, więc nie może być aż tak źle.

Trudno byłoby nie zauważyć klubu, w którym pracuje Nina. Nawet najbardziej nieuważny człowiek dostrzegłby wielki różowy napis Gniazdo Rozpusty wraz z podobizną pani wymachującej nogą. Zostawiam starego mercedesa na opustoszałym w tej chwili parkingu. Czyżby w poniedziałek o trzeciej nad ranem nie przychodził tutaj nikt poza takimi szaleńcami jak ja?

Co za niespodzianka.

Ochroniarz jak zawsze nie pilnuje wejścia do klubu, więc bez problemu przemykam do środka. Jestem w stanie trochę zrozumieć tego pracownika: po co pracować, skoro można pogapić się na nagie kobiety, kręcące swoimi atutami? Dla mnie jest to kolejny plus, ponieważ nie muszę się z nikim wykłócać. Nie jestem typowym bywalcem takich miejsc. Trudno byłoby mi ukryć brak fiuta w spodniach. Otwieram drzwi do tego przybytku grzesznych przyjemności, a głośna muzyka natychmiast uderza w moje uszy. Zapach potu oraz podniecenia wypełniają całą przestrzeń wokół mnie, wywołując gęsią skórkę na moim ciele.

Nienawidzę tego miejsca, a mężczyznami przychodzącymi tutaj po prostu się brzydzę. Wsadzają tancerkom pieniądze za majtki, tylko po to, żeby one zaczęły się ocierać o ich tłuste ciała. Ignoruję to wszystko i idę korytarzem, który został delikatnie oświetlony przez światła podłogowe reagujące na ruch. Dawno nie czułam się aż tak niekomfortowo. Może trzeba było zadzwonić po jakieś męskie wsparcie? Gratulacje mózgu, szkoda, że dopiero teraz na to wpadłeś. Przecież Łukasz nie odmówiłby mi w tej sytuacji, może nawet sam by to załatwił, a ja mogłabym pospać w łóżku jak szczęśliwy niedźwiadek.

Moim oczom ukazuje się ogromna sala rozjaśniona kolorowymi światłami, głównie w gamie czerwieni. Na samym środku znajduje się główna scena z największym parkietem do tańca oraz oczywiście z centralnie ulokowaną rurą. Po bokach ustawiono dwa mniejsze podesty, które są chwilowo puste. Centralne podium jest okrążone sofami, na których siedzi trzech znudzonych mężczyzn, oczekujących na kolejny występ. W całym klubie znajduje się maksimum dziesięć osób i jest to o wiele większa liczba, niż się spodziewałam, jadąc tutaj.

Nagle coś miga mi z lewej strony. Pospiesznie odwracam głowę, po czym zauważam, że na ścianie nad barem znajduje się podwieszany wybieg. Blondynka w obcisłym stroju pada na podłogę, przyjmując pozycję, jakby właśnie ujeżdżała przeszklony parkiet. Będę potrzebowała dużo alkoholu, żeby wymazać to wszystko z pamięci.

Próbuję nie zwrócić uwagi żadnego z klientów i przemykam niezauważenie jak ninja. Nina raz łaskawie mi wytłumaczyła, gdzie znajduje się przebieralnia, więc liczę, że nie pomylę drzwi. Inaczej mogłabym zobaczyć o wiele więcej, niż bym chciała. Udaje mi się namierzyć czerwoną bramę, a następnie biegnę do niej tak szybko, jakby od tego zależało moje życie. Niespodziewanie w środku zauważam nagie kobiety, które ani trochę nie czują skrępowania. Dwie tancerki bez staników ze sobą rozmawiają, a inna właśnie depiluje cipkę. Szczęka opada mi na samą podłogę przez ten widok. Przepraszam je cicho, przemykam obok, po czym biegnę do łazienki.

– Nina? – wołam przyjaciółkę, przechodząc obok kabin. Znienacka jedne z drzwiczek się otwierają, mijając mój nos o milimetry.

Na podłodze siedzi zapłakana Nina z rozmazanym po całej twarzy makijażem. Jej wielkie niebieskie oczy są przepełnione smutkiem, a łzy spływają po wyrazistych kościach policzkowych. Nie wygląda na to, by ten wodospad miał szybko wyschnąć. Bez większego namysłu przysiadam obok niej i mocno ją przytulam.

– Teraz mi powiesz, co się stało? – szepczę jej do ucha, delikatnie ją kołysząc.

– Mój kostium – odpowiada rozżalona Nina. – Zniknął. Jestem pewna, że któraś z tych zdzir go ukradła.

Moje podenerwowanie zaczyna zbliżać się do granicy wybuchu, ale staram się jeszcze zachować jakimś cudem spokój. Liczę do stu, zanim pozwolę ustom się otworzyć.

– Masz przecież dziesięć różnych strojów u siebie w szafie – stwierdzam, odsuwając ją od siebie. Nawet w tej chwili ma na sobie strój łudząco przypominający jej kreację do tańca, czyli stanik i kuse majtki.

– Ale tamten sama uszyłam! – tłumaczy podniesionym tonem.

– Myślałam, że coś ci się stało! – warczę wkurzona, potrząsając głową w niedowierzaniu.

– Poza tym resztę kostiumów musiałam wyrzucić – mówi cicho. – Został mi tylko tamten jeden.

Wzdycham głęboko przed ponownym spojrzeniem na nią. Kruczoczarne włosy opadają na jej twarz, tak że przypomina upadłą anielicę. Jest spełnieniem grzesznych pragnień każdego mężczyzny.

– A co w tej chwili masz na sobie? – pytam zbita z tropu, przyglądając się bacznie ubraniu.

– To jest przecież bielizna! – odpowiada mi zdenerwowana. Nie wiem, co to za różnica, ale nie będę się z nią kłócić.

– Wstawaj, jedziemy do domu. – Chwytam ją za ramiona, po czym podciągam do góry.

Jest wyższa ode mnie o jakieś dziesięć centymetrów, a fakt, że nie założyłam przed wyjściem obcasów, tylko pogarsza moją sytuację – sięgam jej idealnie pod pachę.

Przypadkiem zerkam w lustro i dopiero teraz dostrzegam, w czym wyszłam. Różowe legginsy w lamparcią skórkę oraz bluzka z Garfieldem nie są odpowiednie do opuszczenia własnego mieszkania. Nawet czarny kardigan z koronką nie jest w stanie tego uratować, tylko jeszcze bardziej pogarsza tę stylizację. Wyglądam, jakbym uciekła z domu wariatów. Pora jak najszybciej się stąd ewakuować, ratując resztki godności.

– Dobrze, że nie założyłaś kostiumu z jednorożcem. – Odwracam głowę w stronę Niny, której magicznie poprawił się humor. Zaczęła się ze mnie śmiać, nawet nie zwracając uwagi, że zabijam ją wzrokiem.

– Ruszaj swój kościsty tyłek. Nie mam całej nocy – warczę, próbując zakryć jak najwięcej własnego ciała.

Tancerki wyszły na sceny, więc Nina może zabrać rzeczy bez zbędnych pytań, a następnie ruszamy do wyjścia. Światła w sali pociemniały i zostały skupione w strefach, gdzie odbywają się pokazy. Gdy z głośników zostaje puszczona piosenka Earned It, na główny parkiet wychodzi dziewczyna, która przed chwilą się jeszcze goliła. Dostrzegam jej długie nogi, nieziemską sylwetkę i do tego te płomienne włosy. Ma na sobie złoty strój z mnóstwem diamencików podkreślających jej urodę. Nagle Nina rusza biegiem w stronę tancerki, po czym się na nią rzuca.

– Ty głupia, tania szmato! – wrzeszczy moja przyjaciółka.

To pomaga mi się wyrwać z chwilowego otępienia. Klnę pod nosem i nie czekając dłużej, wskakuję na podest. Obie dziewczyny szamoczą się po parkiecie jak dzieci z przedszkola walczące o tę samą zabawkę. Nagle Nina siada na rywalce okrakiem, a potem zaczyna ją podduszać.

– Kto ci pozwolił dotykać moich rzeczy?! – pyta, zaciskając dłonie coraz mocniej na szyi rudowłosej kobiety.

Łapię Ninę od tyłu, starając się odciągnąć ją od biednej dziewczyny. Może faktycznie była winna tej sytuacji, ale czy to powód do robienia takiego przedstawienia? Powoli zbliżamy się do krawędzi, a ja nadal trzymam przyjaciółkę mocno w talii. Jeśli teraz ją puszczę, to z tamtej tancerki zostanie mokra plama na podłodze.

– Jesteś zazdrosna, bo to ja wyglądam lepiej w tym kostiumie – stwierdza ruda leżąca na ziemi i piekło rozpoczyna się od nowa.

Nina wydaje dźwięki jak rozjuszony byk, po czym znienacka wyrywa się z mojego uścisku. Przypadkowo popycha mnie do tyłu, przez co moja noga zwisa w powietrzu poza sceną. Serce bije mi jak szalone, kiedy spadam do tyłu jak kłoda. Z impetem uderzam tyłkiem w podłogę, jednak moja głowa trafia na coś bardziej miękkiego. Dzięki Bogu, że te sofy są tak blisko sceny, ponieważ właśnie uratowały mnie przed wizytą w szpitalu. Zaczerpuję głęboki oddech, a po paru sekundach unoszę powieki. Dopiero teraz dostrzegam wpatrzone we mnie szare oczy.

Nie jestem w stanie poruszyć nawet jednym palcem, bo z jakiegoś powodu czuję się zahipnotyzowana przez te tęczówki. Jakby zniknął cały panujący wokół chaos, pozostawiając wyłącznie te tajemnicze oczy oraz ich właściciela. Powinnam się ruszyć, jakoś zareagować, lecz nie jestem w stanie. Moja przyjaciółka potrzebuje pomocy, ale dla mnie wszystko dzieje się jak w zwolnionym tempie. Mężczyznę otula mroczna i dzika aura, która jeszcze bardziej mnie do niego przyciąga.

– Złotousty ściąga coraz dziwniejsze kurwy. – Słyszę obok siebie męski szept, jednak nie jestem w stanie skupić na nim uwagi. Zostałam zamknięta w więzieniu szarości i nic innego dla mnie nie istnieje.

Niespodziewanie jego wyraz twarzy z zaskoczonego zmienia się w pewny siebie, a lewy kącik wąskich ust wędruje w górę, jakby mężczyzna się uśmiechał, choć ten ruch bardziej przypomina drapieżnika patrzącego na kolejną ofiarę. Dopiero teraz zauważam bliznę przecinającą całą twarz od prawego oka przez nos i policzek oraz jeszcze jedną, która znajduje się poniżej, znacząc jego usta. Moje ciało sztywnieje ze strachu, gdy myślę o tym, co musiało mu się przytrafić, że został tak paskudnie okaleczony. Powoli przybliża do mnie swoją głowę, a ja nadal tkwię zamknięta w celi stalowych oczu.

– Stęskniłaś się za mną, kiska[1]? – pyta mnie.

Słysząc jego ochrypły głos, wracam do rzeczywistości jak rażona prądem. W tej samej chwili dostrzegam, że moja ręka leży bardzo blisko jego krocza. Czuję, jak policzki zamieniają się w dwa jaskrawe pomidory.

– Najmocniej przepraszam – szepczę zażenowana, jak najszybciej się cofając. Niespodziewanie uderzam głową o parkiet tak mocno, że na chwilę zostaję zamroczona. Od kiedy robią je takie wysokie? Widzę tylko przerażającą ciemność, która mnie pochłania. Bogowie dzisiaj pogrywają sobie z moim życiem.

Jedną ręką łapię się za potylicę, a drugą pomagam sobie wstać, po czym jak niezgrabna gazela wskakuję po raz drugi na scenę. Dziewczyny turlają się po całym parkiecie, wykrzykując mnóstwo wulgaryzmów. Wzdycham głęboko, gdy ruda tancerka siada okrakiem na Ninie, a potem bije ją po twarzy.

Moja cierpliwość się skończyła, więc łapię dziewczynę za włosy, powstrzymując ją od zadania kolejnych ciosów. Okazuje się to zaskakująco łatwe, lecz w tym samym czasie Nina ciągnie za górną część kostiumu, aż mnóstwo diamencików spada na podłogę. Pospiesznie skupiam wzrok na dziewczynie, dostrzegając, że jej stanik został rozwalony i właśnie świeci piersiami przed widownią. Czy ta noc kiedyś się skończy? Pomagam przyjaciółce wstać, po czym wpadam w pułapkę szarych oczu, które bacznie obserwują mój najmniejszy ruch. Ta dzikość otaczająca mężczyznę sprawia, że czuję się jak zraniona zwierzyna, której strach jest podsycany przez wilka.

– Zwalniasz mnie?! – wrzeszczy Nina. – Dobry żart. Jeszcze będziesz żałował tej decyzji. Oni wszyscy przychodzili tylko dla mnie, a nie dla twoich dup brzydkich jak noc. – Przyjaciółka ciągnie moje ramię, ratując mnie z tego więzienia przerażającej nicości.

Przez nasze przedstawienie wszyscy szepczą między sobą, wytykając nas palcami. Wzdycham zażenowana, po czym idę za Niną. Po wyjściu na zimne powietrze Warszawy przyjaciółka nieoczekiwanie zdejmuje spodnie, które wcześniej założyła, wypina się, a potem ostentacyjnie wali się po tyłku.

– Jeszcze będziesz mnie błagał, żebym wróciła! – krzyczy na cały głos, a ja nie potrafię powstrzymać śmiechu. Staram się naciągnąć na nią ubranie, jednak ona tylko mocniej się szarpie.

– Do kogo ty wrzeszczysz, wariatko? Nikogo tam nie ma! – odpowiadam jej, wiążąc jej spodnie w pasie.

– Och, on tam jest – mówi, wskazując na szyld klubu. – Tak jak zawsze – dodaje nieco ciszej. Wpatruję się we wskazane przez nią miejsce, lecz niczego nie widzę.

– Sypiałaś z szefem? – rzucam zainteresowana, a ona odpowiada tylko tym dobrze mi znanym zboczonym uśmiechem. – Po co ja w ogóle pytam? Przecież ty przeleciałaś już całą Warszawę.

Aura smutku bezpowrotnie znika i wraca stara dobra Nina. Biorę ją pod ramię, a następnie ciągnę w stronę samochodu. Trzeba tę wariatkę szybko zawieźć do domu, to może jeszcze uda mi się chwilę pospać.



[1] Kiska – (z ros.) kotku, koteczku (przyp. red.).

Copyright © 2014 Świat Książkowy Mali , Blogger