Marta Mituta - Zamknięta w ciemności - Wydawnictwo Miraż - Opinia
„Dylan był moją latarnią, oświetlającą drogę. Pomagał mi przejść przez życie. Mimo że byłam uwięziona w ciemności, on pomagał mi to przetrwać. Gdy miałam Dylana, miałam praktycznie wszystko. Był moją nadzieją”.
Zamknięta w ciemności to powieść pokazująca historię nastolatki, która w wieku dziesięciu lat uległa strasznemu wypadkowi, w którego skutku straciła wzrok. Nie potrafi zaakceptować swojej niepełnosprawności. Dziewczyna zmaga się z niskim poczuciem własnej wartości i przekonaniem, że nie zasługuje na miłość. Bo jeśli, własny ojciec ją zostawił, to uważa, że nikt nie będzie chciał zaakceptować jej taką, jaka jest. A w dodatku nie chce być ciężarem dla innych – fakt, że mama i najbliższy przyjaciel poświęcają się dla niej, sprawia, że czuję się do niczego, chciałaby być bardziej samodzielna, chociaż stara się jak może, to jest ciężko. Z kolei z drugiej strony mamy Dylana, który nosi w sobie ciężar trudnych doświadczeń z przeszłości. Zamknięty emocjonalnie i nieufny wobec ludzi, odpycha każdego, kto próbuje się do niego zbliżyć. Pierwsze spotkanie tych dwojga nie mogło wypaść gorzej, lecz nawet fatalna wpadka może mieć pozytywne konsekwencje. Darcy, choć niewidoma, zauważa o wiele więcej niż Dylan. Udowadnia mu, że sercem można dostrzec najbardziej oczywiste rzeczy. Czy tych dwoje, tak doświadczonych przez los, znajdzie siłę i drogę do wyjścia z mroku?
Autorka w swojej powieści pokazała nam, jak ogromny wpływ na życie człowieka mają trudne doświadczenia oraz jak ciężko jest uwolnić się od bólu i kompleksów, które narastają przez lata. Bo jeśli doznajemy krzywdy w dzieciństwie, to odbija się to w późniejszym życiu. A największe ograniczenia często nie istnieją w rzeczywistości, lecz w naszych własnych głowach.
Czytało mi się ją bardzo przyjemnie, wręcz nie mogłam się od niej oderwać, aż nie poznałam zakończenia. Z ogromnym zainteresowaniem śledziłam losy Darcy i Dylana, przewracając kolejne strony niemal bez chwili przerwy. Ich historia od samego początku wzbudzała wiele emocji i sprawiała, że chciałam dowiedzieć się, jak potoczą się ich dalsze losy. Autorka świetnie opisała relację pomiędzy Darcy a jej najlepszym przyjacielem Lukiem. Takiego przyjaciela chciałby mieć każdy z nas – osobę, która bez względu na wszystko zawsze będzie obok, zarówno w chwilach radości, jak i w najtrudniejszych momentach życia.
Bardzo mi się spodobał oryginalny pomysł na stworzenie bohaterki, która jest niewidoma. Mogliśmy dzięki temu poznać, z jakimi problemami musi mierzyć się taka osoba, szczególnie tak młoda. Pisarka w realistyczny i pełen wrażliwości sposób ukazała codzienne trudności, z którymi zmaga się Darcy, ale także emocje towarzyszące jej na co dzień – lęk, niepewność, poczucie wyobcowania oraz brak wiary we własną wartość. Jednocześnie pokazała, że niepełnosprawność nie definiuje człowieka i nie odbiera mu prawa do marzeń, przyjaźni czy miłości.
Zdecydowanie jest to jedna z lepszych młodzieżówek, jakie czytałam. Uważam, że każda nastolatka, a nawet nastolatek powinni przeczytać tę książę i wynieś z niej wiele ważnych i wartościowych rzeczy.
Polecam wam sięgnąć po tę powieść pełną wzruszeń i refleksji, o tym, że prawdziwe piękno nie zależy od wyglądu ani sprawności, lecz od tego, co nosimy w sercu. To książka, która skłania do przemyśleń, wywołuje wiele emocji i pozostawia po sobie ciepłe przesłanie. Z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom romansów młodzieżowych oraz historii o pokonywaniu własnych słabości.
Cykl: Długo leżały na półce u Mali
(Kupiona)






