Ela Downarowicz - Hanna. Nić wojny - Wydawnictwo Videograf - Recenzja

Ela Downarowicz - Hanna. Nić wojny - Wydawnictwo Videograf - Recenzja

„Nie uchybiaj godności, bo ramię w ramię zawalczymy o słuszną sprawę. Teraz nie o nas, a o kraj idzie”.

Hanna. Nić wojny to pierwsza część sagi Norn, która opowiada o losach osiemnastoletniej Hanny, która przybywa do  portu Mogat z jasno określonym celem – ma zabić jarla Uhtreda. Zadanie to nie jest jednak jej własną wolą, lecz brutalnego szantażu ze strony wuja, który w zamian obiecuje uwolnienie jej matki i siostry. Los ma dla niej o wiele potężniejsze plany, a kiedy odkrywa w sobie długo skrywaną potęgę, wie, że przed nią wiele decyzji do podjęcia. Buduje niekwestionowany autorytet, dzierżąc miecz i topór w dłoniach. 

Było to moje pierwsze spotkanie z wątkiem wikingów i świata, w którym nordyckie zwyczaje, tradycje i wierzenia są niezwykle wyraźne przestawione. Surowe prawo, kult siły, honoru oraz bezwzględna walka o władzę sprawiają, że ta opowieść ma swój niepowtarzalny klimat. A cała akcja dzieje się w północnej Norwegii w latach 976 - 989. 

Autorka bardzo realistycznie oddaje realia epoki, nie oszczędzając czytelnika, co z pewnością docenią miłośnicy takich klimatów. Jednak dla mnie ta intensywność była zbyt duża, by móc w pełni wczuć się w ten świat. Był on zbyt ciężki i przytłaczający. Naprawdę próbowałam się w tym odnaleźć i mimo dobrze zarysowanego świata, nie dałam rady dotrwać do końca i skończyłam czytanie na połowie książki. 

Zdecydowanie jest to lektura dla tych, co naprawdę siedzą i kochają ten mocno zakorzeniony świat wikingów. Miłośnicy na pewno będą zachwyceni, a co do nowicjuszy, to ciężko mi powiedzieć, ja spróbowałam i wiem, że to nie jest moja bajka. W pewnym momencie po prostu się pogubiłam w tych wszystkich nazewnictwach. 


Współpraca Barterowa z 

Agnieszka Peszek - Numer 1 - Wydawnictwo 110 procent - Recenzja

Agnieszka Peszek - Numer 1 - Wydawnictwo 110 procent - Recenzja

„Tak naprawdę to od ludzi zależy, czy dana zbrodnia zostanie tą doskonałą i policja nigdy nie znajdzie sprawcy - a jeśli nawet znajdzie, to nie będzie w stanie udowodnić mu winy”.

Numer 1 to powieść pokazująca historię starszego aspiranta Bartosza Boguckiego i komisarza Kacpra Ziętarskiego, którzy dostali wezwani na miejsce nietypowej zbrodni. Jednym z warszawskich apartamentów zostało znalezione okaleczone ciało młodej influencerki. To jednak dopiero początek serii brutalnych przestępstw na znanych osobach. Partnerzy mają niezły orzech do zgryzienia, a tropów wciąż za mało. W tym samym czasie poznajemy również perspektywę tajemniczej i intrygującej kobiety zwanej jako ONA - skrywająca straszną tajemnicę, której ujawnienie mogłoby zniszczyć jej życie. Czy jest katem, czy ofiarą? A może jednym i drugim jednocześnie? I jak daleko może się posunąć, by chronić swój sekret?

Autorka w swojej powieści pokazała nam, jak świat social mediów potrafi być zniszczony przez ludzi, którzy mają wysokie mniemanie o sobie. Nie patrzą na to, że nastoletni odbiorcy mogą się poczuć przez nich źle. Najważniejsze dla nich są zasięgi i podtrzymywanie idealnego wizerunku. Jednak za tym pokazywanym perfekcyjnym życiem, kryje się fałsz, manipulacja i brak empatii, które z czasem prowadzą do poważnych konsekwencji.

Książka pełna tajemnic, intryg, cierpienia, zabójstw, zemsty, śledztwa, niebezpieczeństw, niepokoju oraz walki z własnymi demonami.

Czytało mi się ją przyjemnie, wręcz nie mogłam się od niej oderwać, wciągnęłam się od pierwszej strony. Mogę nawet stwierdzić, że przewracałam stronę za stroną, a czas mi leciał tak szybko, że zanim się obejrzałam, to zbliżałam się do wielkiego finału. Ten okazał się zaskakujący, długo po przeczytaniu ostatniej strony wracałam myślami do wydarzeń z książki, analizowałam je i łączyłam wszystkie kropki od samego początku, próbując upewnić się, kto tak naprawdę za tym wszystkim stoi. Pisarka wykonała kawał dobrej roboty i poprowadziła fabułę w taki sposób, że nic nie jest oczywiste, żyłam w ciągłej niepewności, a jak już wydawało mi się, że coś wiem, to nagle bum, zostałam umiejętnie zmylona kolejnymi tropami. Dawno nie czytałam, tak dobrej książki z tego gatunku. 

Mimo że to jest czwarty tom serii pt. „Ona”, to spokojnie można czytać bez znajomości poprzednich części. Odnajdywałam się w niej bez problemu, totalnie przepadłam w tym świecie i z ciekawością odkrywałam kolejnych bohaterów oraz ich tajemnice. Wiem, że na pewno będę chciała nadrobić wcześniejsze trzy części.  

Jeśli lubicie mroczne thrillery psychologiczne połączone z kryminałem, które wchodzą głęboko w ludzką psychikę i nie dają prostych odpowiedzi, „Numer 1” będzie świetnym wyborem. Zostawi nas z pytaniem: „czy to potwory rodzą się w nas, czy to my sami je tworzymy?”. POLECAM.

Współpraca Barterowa z 

Autorką książki

Jennifer Hartmann - Ocalałe serca - Wydawnictwo Papierowe Serca - Opinia

Jennifer Hartmann - Ocalałe serca - Wydawnictwo Papierowe Serca - Opinia

„Nie wątpię, że moje światło na zawsze przygaśnie, nawet jeśli te prześladowania kiedykolwiek się skończą. Nie mam już powrotu do swojej dawnej siebie”.

Ocalałe serca to powieść, która została podzielona na trzy części. W pierwszej poznajemy Core i Deana, którzy od wielu lat się nienawidzą, a pewnego wieczoru zostają porwani przez psychopatę, który ich uwięził w ciemnej piwnicy, gdzie byli zmuszani do strasznych rzeczy. Każdy dzień był walką o przetrwanie, a jedyne, co trzymało ich przy życiu, to wzajemne wsparcie. Druga część miała być kolejnym etapem radzenia sobie z traumą, niestety było to mocno niedopracowane i płytkie. Natomiast trzecia ma być ich zwietrzeniem, ale nie dałam rady jej dokończyć. 

Niestety, mimo ogromnego potencjału, został on niewykorzystany i czuje się rozczarowana, tym bardziej że dużo osób mi polecało tę książkę. Czytało mi się ją naprawdę ciężko, nie mogłam totalnie się wczuć. Ta część wspólnego uwięzienia i walki o przetrwanie była jeszcze okay i dawała nadzieję na coś dobrego, ale potem wszystko rozsypało się w drobny mak. Brak trudnych, szczerych rozmów po tym, co przeszli i konfrontacji z tym, co naprawdę ich złamało. Trudno było mi uwierzyć w uczucia bohaterów, skoro nie dano im przestrzeni na prawdziwe zmierzenie się z przeszłością, tak naprawdę. Sama reakcja rodziny na traumę, jaką przeszła ich córka, była słaba, traktowali to, jak nic takiego. Szczególnie siostra, która została przedstawiona jako egoistyczna i zapatrzona w siebie lalunia. 

Autorka w swojej powieści chciała nam pokazać, jak trauma zmienia człowieka poprzez walkę z lękiem, poczuciem winy, wstydem i rozpadem dotychczasowej tożsamości. Bo blizny pozostają, a życie „po” nigdy nie jest powrotem do tego, co było wcześniej, dlatego nie można się poddawać. A miłość nie zawsze leczy, ale czasem pozwala przetrwać w najgorszych chwilach. Choć może też pogłębiać rany, to warto się trzymać odrobiny uczucia.  

W efekcie Ocalałe serca pozostawiają poczucie niedosytu. Miała mnie złamać emocjonalnie, a pozostawiła po sobie pustkę i niedokończoną historię. Nie pamiętam, kiedy nie doczytałam jakieś książki, więc coś to musi znaczyć. 

Cykl: Długo leżały na półce u Mali

(Pożyczona od Wujka)

Magdalena Szponar - Kiedy wstanie świt - Wydawnictwo NieZwykłe - Opinia

Magdalena Szponar - Kiedy wstanie świt - Wydawnictwo NieZwykłe - Opinia

„Dom to nie miejsce, to ludzie. I choć to prawda stara jak świat, jej wagę i sens rozumiemy dopiero, kiedy nadejdzie odpowiedni czas”.

Kiedy wstanie świt to powieść pokazująca historię dziewiętnastoletniej Luny, która po trzyletniej nieobecności wraca na wakacje do rodzinnej miejscowości Horseshoe Bay. Nie będzie jednak to łatwy powrót, bo jej relacje z ojcem są chłodne od momentu, gdy jej mama umarła, ale chce spróbować je odbudować. Na miejscu spotyka się z rozczarowaniem z postawy ojca, czuje się samotna i odpychana dlatego szuka ucieczki, zajęcia, żeby móc nie przebywać w rodzinnym domu, więcej niż musi. Znajduje ją na farmie Caleba Warda, przyjaciela rodziny, na którego zaczyna patrzeć zupełnie inaczej. Parę dzieli przede wszystkim różnica wieku i plany na przyszłość. Natomiast łączy uczucie, któremu nie potrafią się przeciwstawić.

Autorka w swojej powieści pokazała nam, jak strata bliskiej osoby mocno działa na człowieka, a wraz z upływem czasu, wcale to poczucie straty i smutku nie znika. Najgorsze, kiedy uciekamy do butelki, jednocześnie oddalając się od drugiej najbliższej osoby, jaka nam pozostała. Brak rozmowy, narastające nieporozumienia pchają nas jeszcze bardziej w ciemność. Czasami trzeba dumę schować do kieszeni i przyjąć pomoc. 

Czytało mi się ją przyjemnie, wciągnęła mnie od początku, po sam koniec, który mnie usatysfakcjonował. Tak na dobrą sprawę wiedziałam, że tak się potoczą ich losy, bo zaczęłam czytać tę serię od drugiego tomu Kiedy zajdzie słońce, gdzie główne rolę grali Ezra i River i to właśnie oni skradli moje serce i zdecydowanie ta część jest dla mnie najlepsza. Natomiast Kiedy zgaśnie słońce, gdzie poznaliśmy Ryder'a i Alexandrę uważam, że była urocza i też mi się podobała, ale mniej. A wracając do Kiedy wstanie świt to z przykrością stwierdzam, że jest ona najsłabsza. Nie oznacza to jednak, że książka jest zła czy nie warta uwagi. Po prostu na tle pozostałych części serii wypada mniej emocjonująco i nie wywołała we mnie aż tak silnych uczuć. 

Przyjemnie było powrócić na malownicze ranczo, pachnące trawą, słońcem i muzyką country. Uwielbiam ten kowbojski klimat i cudownie było znów poczuć ten spokój, prostotę życia i magię małego miasteczka. Zdecydowanie wam polecam! 

Jeśli szukacie książki, z którą miło spędzicie czas, a przy tym ukaże wam, że miłość czasami nie jest łatwa ani jednoznaczna, wymaga wiele odwagi, kiedy dzieli ukochanych duża różnica wieku. A wy, jak podchodźcie do większej różnicy wieku? W tym przypadku było to, aż siedemnaście lat. 

Cykl: Długo leżały na półce u Mali

(Kupione)

Riva Scott - Ice Queen - Wydawnictwo Niegrzeczne książki - Opinia

Riva Scott - Ice Queen - Wydawnictwo Niegrzeczne książki - Opinia

„Jeśli nie możesz czegoś zmienić, zaakceptuj to i staraj się z tym żyć”.

Ice Queen to powieść pokazująca historię dziewczyny po przejściach, która straciła mamę i została zraniona przez siostrę. Po tych wydarzeniach stała się zdystansowana i trzyma rówieśników jak najdalej od siebie. Swoje życie podporządkowała treningom, nic nie liczy się dla niej poza przygotowaniem do zawodów. Łyżwiarstwo figurowe jest dla niej niczym oddech, kocha to od dziecka i daje jej to wytchnienie, od spraw życiowych. Kiedy jej partner ulega wypadkowi i doznaje strasznej kontuzji, jest druzgotana, bo musi znaleźć zastępstwo, jak najszybciej, jeśli chce wystartować w zawodach. Los jednak stawia na jej drodze kogoś, kogo nigdy by nie wybrała. Kiedyś był jej przyjacielem, ale zranił ją w przeszłości, a ona nie może mu tego zapomnieć. 

Autorka w swojej powieści pokazała nam, jak trauma nawet niewidoczna na pierwszy rzut oka może wpływać na relacje, decyzje i sposób budowania relacji. Bo trudno jest przełamać lód, gdy strach przed zranieniem jest silniejszy niż chęć bliskości. Czasem najtrudniej nie jest wykonać podwójny axel, lecz otworzyć się na drugiego człowieka. 

Czytało mi się ją przyjemnie, wciągnęła mnie od początku, po sam koniec, który zostawił we mnie niedosyt. Niektóre wątki mogły być też bardziej rozwinięte, wtedy historia byłaby zdecydowanie lepsza. Natomiast bardzo mi się podobał wątek łyżwiarstwa figurowego, pisarka nawet na początku książki dała słowniczek pojęć, co było fajnym pomysłem. 

Jeśli szukacie książki, z którą miło spędzicie czas, a przy tym zabierze was na lodowisko pełne pasji, rywalizacji i drugich szans, to Ice Queen będzie idealnym wyborem. 

 Cykl: Długo leżały na półce u Mali

(Kupione)

Katarzyna Lewandowicz - Pierwsza Gwiazdka - Wydawnictwo White Raven - Recenzja

Katarzyna Lewandowicz - Pierwsza Gwiazdka - Wydawnictwo White Raven - Recenzja

„Czasem życie serwuje nam małe cuda w najmniej spodziewanym momencie”.

Pierwsza Gwiazdka to powieść pokazująca historię dwójki ludzi, którzy pochodzą z zupełnie różnych światów. Matylda to młoda kobieta, która szuka dobrze płatnej pracy oraz uwielbia wszystko, co związane, że świętami, wierzy w ich magię. Natomiast Oskar jest zdystansowanym pracoholikiem, żyje tylko pracą, a jego serce jest zlodowaciałe i zimne niczym grudniowy chłód. Nienawidzi świątecznego okresu, najchętniej wymarzałby z kalendarza cały grudzień, a świąt nie obchodzi od dawna. Jednak los postanowił postawić ich na swojej drodze i spleść ich życia w najmniej oczekiwanym momencie. Czy Matylda zdoła rozpalić w Oskarze uczucia, o których istnieniu dawno zapomniał? I czy Pierwsza Gwiazdka okaże się dla nich symbolem nowego początku, który odmieni ich losy na zawsze?

Autorka w swojej powieści pokazała nam, że człowiek czasami zamyka się w swojej bańce, tworzy sobie tarczę ochronną wokół siebie, zakładając maskę, by nie zostać zranionym po raz kolejny. Jednakże wystarczy nie raz odpowiednia osoba i moment w życiu, żeby ta nasza tarcza zaczęła powoli się kruszyć. Może stać się impulsem do zmiany, dać odwagę, by na nowo zaufać i otworzyć serce na uczucia, które dotąd wydawały się niemożliwe do przeżycia. Bo największe różnice mogą prowadzić do czegoś pięknego, a święta potrafią rozgrzać nawet najzimniejsze serca. 

Książka pełna tajemnic, determinacji, trudnych decyzji, walki z własnymi demonami, przyjaźni, pożądania oraz nadziei na lepsze jutro. 

Mimo że książka mnie do końca nie przekonała, to nie można odmówić jej lekkości i przyjemnego, świątecznego klimatu, który pojawił się dopiero pod koniec książki tak na dobre. Brakowało mi trochę rozwinięcia niektórych wątków, a inne za szybko się działy. Chwilami mnie trochę nudziła, ale mimo wszystko stanowi dobrą propozycję na zimowy wieczór, pozwala na chwilę oderwać się od codzienności. 

Jeśli lubicie lekkie romanse z klimatem grudniowej magii, która nie wymaga od was dużego skupienia, to możecie się skusić. Dla mnie była to lektura w porządku, ale nie wywołała u mnie większych emocji po skoczeniu. 

Współpraca Barterowa z Wydawnictwem

Copyright © 2014 Świat Książkowy Mali , Blogger