Jennifer Hartmann - Ocalałe serca - Wydawnictwo Papierowe Serca - Opinia

Jennifer Hartmann - Ocalałe serca - Wydawnictwo Papierowe Serca - Opinia

„Nie wątpię, że moje światło na zawsze przygaśnie, nawet jeśli te prześladowania kiedykolwiek się skończą. Nie mam już powrotu do swojej dawnej siebie”.

Ocalałe serca to powieść, która została podzielona na trzy części. W pierwszej poznajemy Core i Deana, którzy od wielu lat się nienawidzą, a pewnego wieczoru zostają porwani przez psychopatę, który ich uwięził w ciemnej piwnicy, gdzie byli zmuszani do strasznych rzeczy. Każdy dzień był walką o przetrwanie, a jedyne, co trzymało ich przy życiu, to wzajemne wsparcie. Druga część miała być kolejnym etapem radzenia sobie z traumą, niestety było to mocno niedopracowane i płytkie. Natomiast trzecia ma być ich zwietrzeniem, ale nie dałam rady jej dokończyć. 

Niestety, mimo ogromnego potencjału, został on niewykorzystany i czuje się rozczarowana, tym bardziej że dużo osób mi polecało tę książkę. Czytało mi się ją naprawdę ciężko, nie mogłam totalnie się wczuć. Ta część wspólnego uwięzienia i walki o przetrwanie była jeszcze okay i dawała nadzieję na coś dobrego, ale potem wszystko rozsypało się w drobny mak. Brak trudnych, szczerych rozmów po tym, co przeszli i konfrontacji z tym, co naprawdę ich złamało. Trudno było mi uwierzyć w uczucia bohaterów, skoro nie dano im przestrzeni na prawdziwe zmierzenie się z przeszłością, tak naprawdę. Sama reakcja rodziny na traumę, jaką przeszła ich córka, była słaba, traktowali to, jak nic takiego. Szczególnie siostra, która została przedstawiona jako egoistyczna i zapatrzona w siebie lalunia. 

Autorka w swojej powieści chciała nam pokazać, jak trauma zmienia człowieka poprzez walkę z lękiem, poczuciem winy, wstydem i rozpadem dotychczasowej tożsamości. Bo blizny pozostają, a życie „po” nigdy nie jest powrotem do tego, co było wcześniej, dlatego nie można się poddawać. A miłość nie zawsze leczy, ale czasem pozwala przetrwać w najgorszych chwilach. Choć może też pogłębiać rany, to warto się trzymać odrobiny uczucia.  

W efekcie Ocalałe serca pozostawiają poczucie niedosytu. Miała mnie złamać emocjonalnie, a pozostawiła po sobie pustkę i niedokończoną historię. Nie pamiętam, kiedy nie doczytałam jakieś książki, więc coś to musi znaczyć. 

Cykl: Długo leżały na półce u Mali

(Pożyczona od Wujka)

Magdalena Szponar - Kiedy wstanie świt - Wydawnictwo NieZwykłe - Opinia

Magdalena Szponar - Kiedy wstanie świt - Wydawnictwo NieZwykłe - Opinia

„Dom to nie miejsce, to ludzie. I choć to prawda stara jak świat, jej wagę i sens rozumiemy dopiero, kiedy nadejdzie odpowiedni czas”.

Kiedy wstanie świt to powieść pokazująca historię dziewiętnastoletniej Luny, która po trzyletniej nieobecności wraca na wakacje do rodzinnej miejscowości Horseshoe Bay. Nie będzie jednak to łatwy powrót, bo jej relacje z ojcem są chłodne od momentu, gdy jej mama umarła, ale chce spróbować je odbudować. Na miejscu spotyka się z rozczarowaniem z postawy ojca, czuje się samotna i odpychana dlatego szuka ucieczki, zajęcia, żeby móc nie przebywać w rodzinnym domu, więcej niż musi. Znajduje ją na farmie Caleba Warda, przyjaciela rodziny, na którego zaczyna patrzeć zupełnie inaczej. Parę dzieli przede wszystkim różnica wieku i plany na przyszłość. Natomiast łączy uczucie, któremu nie potrafią się przeciwstawić.

Autorka w swojej powieści pokazała nam, jak strata bliskiej osoby mocno działa na człowieka, a wraz z upływem czasu, wcale to poczucie straty i smutku nie znika. Najgorsze, kiedy uciekamy do butelki, jednocześnie oddalając się od drugiej najbliższej osoby, jaka nam pozostała. Brak rozmowy, narastające nieporozumienia pchają nas jeszcze bardziej w ciemność. Czasami trzeba dumę schować do kieszeni i przyjąć pomoc. 

Czytało mi się ją przyjemnie, wciągnęła mnie od początku, po sam koniec, który mnie usatysfakcjonował. Tak na dobrą sprawę wiedziałam, że tak się potoczą ich losy, bo zaczęłam czytać tę serię od drugiego tomu Kiedy zajdzie słońce, gdzie główne rolę grali Ezra i River i to właśnie oni skradli moje serce i zdecydowanie ta część jest dla mnie najlepsza. Natomiast Kiedy zgaśnie słońce, gdzie poznaliśmy Ryder'a i Alexandrę uważam, że była urocza i też mi się podobała, ale mniej. A wracając do Kiedy wstanie świt to z przykrością stwierdzam, że jest ona najsłabsza. Nie oznacza to jednak, że książka jest zła czy nie warta uwagi. Po prostu na tle pozostałych części serii wypada mniej emocjonująco i nie wywołała we mnie aż tak silnych uczuć. 

Przyjemnie było powrócić na malownicze ranczo, pachnące trawą, słońcem i muzyką country. Uwielbiam ten kowbojski klimat i cudownie było znów poczuć ten spokój, prostotę życia i magię małego miasteczka. Zdecydowanie wam polecam! 

Jeśli szukacie książki, z którą miło spędzicie czas, a przy tym ukaże wam, że miłość czasami nie jest łatwa ani jednoznaczna, wymaga wiele odwagi, kiedy dzieli ukochanych duża różnica wieku. A wy, jak podchodźcie do większej różnicy wieku? W tym przypadku było to, aż siedemnaście lat. 

Cykl: Długo leżały na półce u Mali

(Kupione)

Riva Scott - Ice Queen - Wydawnictwo Niegrzeczne książki - Opinia

Riva Scott - Ice Queen - Wydawnictwo Niegrzeczne książki - Opinia

„Jeśli nie możesz czegoś zmienić, zaakceptuj to i staraj się z tym żyć”.

Ice Queen to powieść pokazująca historię dziewczyny po przejściach, która straciła mamę i została zraniona przez siostrę. Po tych wydarzeniach stała się zdystansowana i trzyma rówieśników jak najdalej od siebie. Swoje życie podporządkowała treningom, nic nie liczy się dla niej poza przygotowaniem do zawodów. Łyżwiarstwo figurowe jest dla niej niczym oddech, kocha to od dziecka i daje jej to wytchnienie, od spraw życiowych. Kiedy jej partner ulega wypadkowi i doznaje strasznej kontuzji, jest druzgotana, bo musi znaleźć zastępstwo, jak najszybciej, jeśli chce wystartować w zawodach. Los jednak stawia na jej drodze kogoś, kogo nigdy by nie wybrała. Kiedyś był jej przyjacielem, ale zranił ją w przeszłości, a ona nie może mu tego zapomnieć. 

Autorka w swojej powieści pokazała nam, jak trauma nawet niewidoczna na pierwszy rzut oka może wpływać na relacje, decyzje i sposób budowania relacji. Bo trudno jest przełamać lód, gdy strach przed zranieniem jest silniejszy niż chęć bliskości. Czasem najtrudniej nie jest wykonać podwójny axel, lecz otworzyć się na drugiego człowieka. 

Czytało mi się ją przyjemnie, wciągnęła mnie od początku, po sam koniec, który zostawił we mnie niedosyt. Niektóre wątki mogły być też bardziej rozwinięte, wtedy historia byłaby zdecydowanie lepsza. Natomiast bardzo mi się podobał wątek łyżwiarstwa figurowego, pisarka nawet na początku książki dała słowniczek pojęć, co było fajnym pomysłem. 

Jeśli szukacie książki, z którą miło spędzicie czas, a przy tym zabierze was na lodowisko pełne pasji, rywalizacji i drugich szans, to Ice Queen będzie idealnym wyborem. 

 Cykl: Długo leżały na półce u Mali

(Kupione)

Katarzyna Lewandowicz - Pierwsza Gwiazdka - Wydawnictwo White Raven - Recenzja

Katarzyna Lewandowicz - Pierwsza Gwiazdka - Wydawnictwo White Raven - Recenzja

„Czasem życie serwuje nam małe cuda w najmniej spodziewanym momencie”.

Pierwsza Gwiazdka to powieść pokazująca historię dwójki ludzi, którzy pochodzą z zupełnie różnych światów. Matylda to młoda kobieta, która szuka dobrze płatnej pracy oraz uwielbia wszystko, co związane, że świętami, wierzy w ich magię. Natomiast Oskar jest zdystansowanym pracoholikiem, żyje tylko pracą, a jego serce jest zlodowaciałe i zimne niczym grudniowy chłód. Nienawidzi świątecznego okresu, najchętniej wymarzałby z kalendarza cały grudzień, a świąt nie obchodzi od dawna. Jednak los postanowił postawić ich na swojej drodze i spleść ich życia w najmniej oczekiwanym momencie. Czy Matylda zdoła rozpalić w Oskarze uczucia, o których istnieniu dawno zapomniał? I czy Pierwsza Gwiazdka okaże się dla nich symbolem nowego początku, który odmieni ich losy na zawsze?

Autorka w swojej powieści pokazała nam, że człowiek czasami zamyka się w swojej bańce, tworzy sobie tarczę ochronną wokół siebie, zakładając maskę, by nie zostać zranionym po raz kolejny. Jednakże wystarczy nie raz odpowiednia osoba i moment w życiu, żeby ta nasza tarcza zaczęła powoli się kruszyć. Może stać się impulsem do zmiany, dać odwagę, by na nowo zaufać i otworzyć serce na uczucia, które dotąd wydawały się niemożliwe do przeżycia. Bo największe różnice mogą prowadzić do czegoś pięknego, a święta potrafią rozgrzać nawet najzimniejsze serca. 

Książka pełna tajemnic, determinacji, trudnych decyzji, walki z własnymi demonami, przyjaźni, pożądania oraz nadziei na lepsze jutro. 

Mimo że książka mnie do końca nie przekonała, to nie można odmówić jej lekkości i przyjemnego, świątecznego klimatu, który pojawił się dopiero pod koniec książki tak na dobre. Brakowało mi trochę rozwinięcia niektórych wątków, a inne za szybko się działy. Chwilami mnie trochę nudziła, ale mimo wszystko stanowi dobrą propozycję na zimowy wieczór, pozwala na chwilę oderwać się od codzienności. 

Jeśli lubicie lekkie romanse z klimatem grudniowej magii, która nie wymaga od was dużego skupienia, to możecie się skusić. Dla mnie była to lektura w porządku, ale nie wywołała u mnie większych emocji po skoczeniu. 

Współpraca Barterowa z Wydawnictwem

Paulina Zalecka - Siedem grzechów Śnieżki - Wydawnictwo Black Rose - Recenzja

Paulina Zalecka - Siedem grzechów Śnieżki - Wydawnictwo Black Rose - Recenzja

„Czasami potwory kroczą za nami, by chronić nas przed większymi potworami”.

Siedem grzechów Śnieżki to powieść pokazująca historię dziewczyny, która jest pogodną, pomocną księżniczką mieszkającą w królestwie Życiodajnych. Wszystko się jednak zmienia, kiedy ojciec wybiera kolejną władczynię na tron, a w królestwie zaczynają się dziać dziwne rzeczy. To początek złych czasów dla Lilly, bo w wypadku traci tatę, a ona sama utraciła wzrok. Zostaje skazana na łaskę swojej złej macochy, która zamierza zmienić jej życie w piekło. Znosiła wiele, ale jedna usłyszana rozmowa przelewa czarę goryczy, sprawiając, że ucieka po omacku, nieważne gdzie byle jak najdalej od królestwa. Przybywa do sąsiedniego mocarstwa, gdzie trafia w ręce siedmiu mężczyzn. Każdy z nich utożsamia się z innym grzechem głównym. Czy nasza Śnieżka ulegnie pokusie i odważy się zgrzeszyć z każdym z nich? 

Autorka w swojej powieści pokazała nam, że siedem grzechów głównych można wpleć w historię w genialny sposób, używając do tego mężczyzn. Każdy z nich nosi w sobie winy, traumy i tajemnice z przeszłości, które w połączeniu z lojalnością i swoim grzechem tworzą zabójczą całość. ,,Grzechy nie są grzechami, dopóki nie chcemy zgrzeszyć”. Czyż tak właśnie nie jest w prawdziwym życiu? Bo to właśnie one potrafią być odcieniem własnych lęków, pragnień i tego, co najbardziej skrywamy przed światem. A to, co w nas mroczne, często wynika z doświadczeń, które nas ukształtowały. Prawdą jednakże jest to, że nosimy w sobie, choć cień któregoś z grzechów, bo jesteśmy tylko ludźmi. 

Książka pełna tajemnic, intryg, cierpienia, kruchości, pokus, niepewności, trudnych decyzji, pożądania oraz walki o siebie i swój lud. 

Czytało mi się ją przyjemnie, wręcz nie mogłam się od niej oderwać, wciągnęłam się od pierwszej strony. Mogę nawet stwierdzić, że przewracałam stronę za stroną, a czas mi leciał tak szybko, że zanim się obejrzałam, to już miałam koniec. Żałuję, że ta historia była tak krótka, chciałoby się więcej tego mrocznego świata, aż się prosi, żeby rozbudować ten królewski świat. Mega mi się podobał motyw królestw. Przez to mam lekki niedosyt, bo to było naprawdę dobre. 

Bardzo lubię pióro autorki i bardzo mi się podoba, że przerabia baśnie, tak dobrze znane z dzieciństwa. Był już czerwony kapturek, który był fenomenalny oraz Roszpunka, która również była dobra. Teraz przyszedł czas na Królewnę Śnieżkę, która zdecydowanie jest bajką dla dorosłych. 

Jeśli szukasz historii, która połączy baśniowy klimat z mrokiem, namiętnością i niebezpiecznymi sekretami to Siedem grzechów Śnieżki będzie strzałem w dziesiątkę. Ten Retelling z pazurem, intensywnymi relacjami smakuje jak grzech, który z chęcią byście popełnili. Polecam przeczytać. 

Współpraca Barterowa z 

Justyna Krupa - Lamine Yamal. Sportowi giganci - Wydawnictwo Czytalisek - Recenzja

Justyna Krupa - Lamine Yamal. Sportowi giganci - Wydawnictwo Czytalisek - Recenzja

„Po tym, jak cały świat dostrzegał skalę talentu Lamine'a Yamala, zwłaszcza podczas zwycięskiego Euro 2024, stał się on symbolem błyskawicznych przenosin na szczyt w futbolu”.

Lamine Yamal. Sportowi giganci to bardzo ładnie wydana książka o jednym z największych fenomenów obecnej piłki nożnej. Ma w sobie piękne ilustracje, które przyciągają oko. Język jest bardzo przyjemny i nie wyszukany, żeby młody człowiek, który kocha swojego idola, mógł o nim dowiedzieć się wszystkiego i poznać jego historię od początku do stanu obecnego. 

Pochodził z jednej z biedniejszych dzielnic pod Barceloną, gdzie codzienność daleka była od blasku wielkich stadionów i przepychu. Zaczęło się od pasji, po granie w lokalnym klubie La Torreta, gdzie udoskonalał drybling, strzały oraz dostrzeganie kolegów na boisku. Jego determinacja, talent i ciężka praca doprowadziła go do miejsca, gdzie każdy młodzieniec chce się znaleźć. 

Jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności zapisał się na kartach historii piłki nożnej. Mistrzem Europy  został tuż po swoich siedemnastych urodzinach. A przed osiągnięciem pełnoletniości zdobył aż trzy trofea z FC Barceloną w jednym sezonie. Czyż to niespektakularny wyczyn?

„Talent to bowiem jedno. Nie ma jednak nikogo, kto osiągnąłby w piłce topowe rzeczy bez solidnej, ciężkiej pracy”.

Lamine Yamal to młody zawodnik, który zdobył już wiele, ale przed nim jeszcze więcej sukcesów. Jego dotychczasowe osiągnięcia są dopiero początkiem kariery, która zapowiada się niezwykle obiecująco. Talent połączony z ciężką pracą, pokorą i dojrzałością sprawia, że Yamal jest postrzegany przez innych zawodników i kibiców, jako jeden z największych piłkarskich diamentów swojego pokolenia. Dla wielu młodych może stać się inspiracją, żeby dążyć do swoich celów.  

Ta książka to nie tylko sportowa biografia, ale przede wszystkim historia o marzeniach, determinacji i wierze w siebie. Inspiruje i pokazuje, że nawet z trudnego miejsca można wspiąć się na sam szczyt. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć, niezależnie od wieku i sympatii. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 

(Współpraca Barterowa z)

Copyright © 2014 Świat Książkowy Mali , Blogger