Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Wolf. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Wolf. Pokaż wszystkie posty
Anna Wolf - Ghost - Wydawnictwo Akurat - Recenzja

Anna Wolf - Ghost - Wydawnictwo Akurat - Recenzja

„Czasem reagowała wbrew własnym zasadom, ale chyba kobiety już tak miały. Chciały czegoś, jednocześnie tego nie chcąc”.

Carmela to młoda dziewczyna i zarazem siostra jednego z braci Storm Riders MC, co sprawia, że każdy z jego kolegów ma trzymać się od niej z daleka. Jednak jej serce rwie się do jednego z nich, ale stara się to ukrywać głęboko w sobie i nie daje tego po sobie poznać. 

Pracuje jako pani weterynarz i sprawia jej to przyjemność. Jest twardą babką, która wie czego chce od życia i nie da się ustawić nikomu. Zawsze mówi to co myśli, a dla bliskich zrobi wszystko żeby byli bezpieczni i szczęśliwi. 

„Cholerny wszechświat okazał się żartownisiem, bo postawił na jej drodze wytatuowanego faceta ze smutnym spojrzeniem niebieskich oczu, które sprawiały, że dla niego płonęła. Tymczasem on w jakiś sposób wciąż pozostawał dla niej niedostępny. Był chodzącym piekłem i grzechem w jednym. Był drogą do zatracenia, a ona chciała tego spróbować. Jak nigdy chciała właśnie kogoś takiego jak on”.

Ghost to tajemniczy, troszkę uparty i pewny siebie mężczyzna, który jak coś sobie postanowi to tak musi być. Jest członkiem klubu motocyklowego Storm Riders MC, który od zawsze stawia na pierwszym miejscu. 

Skrywa on jednak pewną tajemnice z przeszłości o której nikt nie wie i może nigdy by nie wyszła na jaw żeby nie śliczna dziewczyna, która jest dla niego cholernie pociągająca i pragnie jej całym sobą, ale niestety jest siostrą jednego z członków klubu, a ich zasada jest taka, że rodzina innego bikera jest nietykalna dla drugiego, co czyni Carmele nietykalną. 

Pewnego dnia jednak dowiaduje się ze Carmela wyjechała i nie daje znaków życia, co zaczyna go bardzo niepokoić. Wyrusza więc na poszukiwania dziewczyny, a jak się później okazuje to nie będzie jego największy problem. 

„Było się z kimś pomimo wszystko, a nie po coś”.

Ghost to czwarty tom z serii Storm Riders MC, tym razem poznajemy historię Ghosta, który jest członkiem klubu motocyklowego i stawia go na pierwszym miejscu. Poznajmy także Carmele, która jest siostrą jednego z członków. Tych dwoje coś do siebie czuję, ale surowe zasady klubu zabraniają wiązać się innym bikerą z dziewczyną, przez co jest nietykalna. 

Autorka pokazuje nam, że dla najbliższych jesteśmy w stanie zrobić wszystko a rodzina jest najważniejsza. To najcenniejszy dar jaki dostajemy od życia. Mamy także ukazaną braterskość i lojalność oraz siłę jaką ma w sobie klub. Kiedy jeden ma problemy, to wszyscy starają się pomóc, a kiedy dochodzi do komplikacji i do gry ponownie wkracza wrogi niebezpieczny gang motocyklowy, to dają z siebie wszystko, żeby chronić siebie i swoje rodziny. 

Historia pełna tajemnic, przyjaźni, lojalności, braterstwa, wsparcia, pożądania, zakazanej miłości,  odrobiny humoru, nienawiści, chęci zemsty, ciętego języka, niebezpieczeństwa, troski o najbliższych oraz zwrotów akcji. 

Książkę możecie spokojnie czytać bez znajomości poprzednich tomów, bo każdy jest o innym bikerze. Ja trochę zaczęłam od dupy strony, ale to nic, wcale mi to w niczym nie przeszkadzało, musze teraz nadrobić pozostałe tomy i poznać historię pozostałych. 

Polecam wam sięgnąć po tę powieść, która pozwoli wam się na chwilę oderwać od rzeczywistości i pochłoniecie ją w jeden wieczór. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu 

Antologia - Grzeszna muzyka - Wydawnictwo Pascal - Recenzja

Antologia - Grzeszna muzyka - Wydawnictwo Pascal - Recenzja

„Tak, chcę żebyś był moim gitarzystą, żebyś ze mną śpiewał, występował na scenie, nagrywał albumy - wymieniałam. - Wierzę w nas, dlatego chcę, żebyś był ze mną nie tylko jako mój chłopak. Chcę, żebyś stał u mojego boku również na scenie”.

Grzeszna muzyka to elektryzujący zbiór opowiadań, których głównym tematem przewodnim jest muzyka oraz związane z nią koncerty i mnóstwo namiętności. 

Każda historia jest inna i niepowtarzalna pełna muzyki, koncertów, namiętności, ciepła, trosk oraz nadziei. Poznamy przeróżnych bohaterów którzy są didżejami lub grającymi w zespołach muzykami, a nawet upadłe anioły zawitają do tego świata pełnego przeróżnych dźwięków. 

Mi się bardzo podobała ta antologia, czytało mi się ją z ogromną przyjemnością i polecam wam ją z całego serduszka.

W takich antologiach dobre jest też to, że możecie poznać autora, którego na przykład wcześniej nie znaliście, a dał wam się poznać na tyle, żeby sięgnąć po inne prace danego autora. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

Teraz krótko opowiem wam o historiach jakie możecie znaleźć w tej antologii.

Opowiadanie 1 

One More Song - Nana Bekher 

„Hazel, twój ojciec nie chce dla ciebie źle, on cię chroni. Twoje życie wygląda inaczej niż u większości nastolatek, a on się zwyczajnie boi. Musicie po prostu znaleźć kompromis w tym, wszystkim, bo oczywiste jest, że ty nie możesz za każdym razem odpuszczać, ale też to, że on chce zapewnić ci bezpieczeństwo”.

Hazel i Carson to dwójka przyjaciół dla których muzyka jest najważniejsza. Dziewczyna po najlepszych szkołach muzycznych, on odkryty przypadkiem, kiedy dorabiał do wakacji. 

Muzyka grana przez nich jest podobna, z tym, że ona występuje wśród dużej publiczności i na wielkiej scenie, a Carson w klubach i barach, co wywołuje konflikt między córką a ojcem. 

Sytuacja się komplikuje, kiedy ojciec jest przeciw, aby zatrudnić Carsona w zastępstwie, przez co zostaje zwolniony z funkcji asystenta. 

One More Song to ciekawe opowiadanie, które pokazuje relacje naszych bohaterów a jej ojcem, odnośnie kariery i stanu posiadania. Na domiar tego Hazel i Carsona, którzy od zawsze byli przyjaciółmi, połączyło coś znacznie większego, co sprawia, że mają bardzo grzeszne myśli. 

Zdecydowanie polecam! Lubię książki autorki. 

Opowiadanie 2

Ochroniarz na zamówienie - Camilla En 

„Do ataku doszło podczas jednego z prywatnych koncertów. Nie wiadomo jak sprawca zdarzenia dostał się na zamknięte wydarzenie dla VIP-ów, nie udało się również ustalić kto i dlaczego zaatakował młodą artystkę. Jak zeznają świadkowie, w stronę didżejki został rzucony kamień, który trafił ją w skroń”.

Elena choć wychowana w domu dziecka to teraz jest najbardziej rozpoznawalnym didżejem w Stanach i na świecie. Pracując jako barmanka dowiaduje się jak tworzyć muzykę i na co zwracać uwagę, a to później bardzo pomaga jej w pracy. 

Sytuacja się zmienia, kiedy podczas występu zostaje zraniona i w obawie o swoje życie postanawia wynająć ochroniarza. Wybór pada na Kerema Jilmaza, który choć był na liście to ze względu na wypadek w przeszłości jej odmawia, ale w tajemnicy jedzie na imprezę, gdyż bardzo nagłośniono to wydarzenie. 

Decyzja podjęta przez Kerema wiele zmienia w jego życiu, a Elena upewnia się, że to był trafny wybór.

Ochroniarz na zamówienie to ciekawy temat, który po rozwinięciu stworzyłby wspaniałą książkę z miłością i pożądaniem, a życie Karema i jego rodziny daje wiele do myślenia nawet w dwudziestym-pierwszym wieku. 

Bardzo mi się  podobało to opowiadanie i polecam gorąco, tylko szkoda, że tak szybko się skończyła ta historia. 

Opowiadanie 3

Moja gwiazda - Iwona Feldmann

„Liv, nie rycz tyle i nie myśl o tym. Jutro masz kolejne spotkanie promocyjne i jak będziesz wyglądała? Nawet mocny makijaż nie przykryje worów pod oczami. Opuść...Przynajmniej dzisiaj, a popłaczesz sobie jutro, co ty na to?”.

Liv Ariston najpopularniejsza aktorka młodego pokolenia na gali nominacji filmów do Oscara spotyka Lamberta G.Atterwooda, mężczyznę, którego unikała przez ostatnie lata a o którym nie chciała zapomnieć.

Sytuacja się zmienia, kiedy ktoś uprowadza dziewczynę a Lambert ratuje ją z opresji i w porozumieniu z ochroną zabiera ją do siebie, gdyż mieli sobie wiele do wyjaśnienia ale ona nie chciała tego słuchać.

Ponowne spotkanie na scenie upewnia Liv, że mimo pewnych nieporozumień chciałaby mieć takiego mężczyznę tylko dla siebie.

Moja gwiazda to opowiadanie, które pokazuje naszych bohaterów w innym świetle. Lambert pragnął ją kiedyś a ona teraz. Ciekawa historia, ale pewne sprawy trzeba traktować z przymrużeniem oka.

Polecam, żebyście sami ocenili czy zasługuje na wyróżnienie. 

Opowiadanie 4  

Anielski koncert - Mateusz Gostyński 

„Angela spojrzała wymownie na Marka, a ten od razu poszedł za jej koleżanką. Nie próbował nawet dyskutować, zresztą wiadomi było, że i tak przegrałby tę potyczkę. Angie upiła kolejny łyk swojego drinka i obróciła się w kierunku sceny, którą miała za plecami. Za chwilę miał się zacząć koncert”.

Angela pracuje w jednej z największych kancelarii prawniczej Nowego Jorku. Prowadzi spokojne, wręcz nudne życie, gdyż twierdzi, że wszystkiego mieć nie można, choć kiedyś lubiła być bardzo rozrywkową pięknością.

Sytuacja się zmienia, kiedy koleżanka z pracy namawia ją na kolację do klubu, gdzie odbywa się koncert muzyki klasycznej, i choć to obcy dla niej temat, to muzyk zrobił na niej duże wrażenie. 

Ponowne spotkanie z Rafaelem, gwiazdą wieczoru przekonuje ją, że jego arogancja i trudny charakter to typ mężczyzny którego chciała wykorzystać. Cel miała jeden, upokorzyć Rafaela przed wszystkimi za wydarzenia z przed lat. 

Anielski koncert to ciekawe opowiadanie, które wciąga od samego początku, a poświęcenie naszej bohaterki ma choć częściowo uspokoić sumienie, co pokazuje, że rodzina wiele dla niej znaczy. 

Zdecydowanie polecam. Nie miałam okazji czytać książek autora, więc muszę to nadrobić. 

Opowiadanie 5

Demons - AT.Michalak

„Będę się streszczał. Chciałem cię po prostu przeprosić. To nie miało prawa się wydarzyć, niezależnie od tego, czy jesteśmy parą udawaną, czy prawdziwą. Naprawdę jest mi bardzo przykro. Tym bardziej po tym, jak się przede otworzyłaś”.

Travis Star pisze teksty i jest perkusistą w zespole Demons, i choć żyje trzydzieści lat, to ma wielkie powodzenie u płci przeciwnej, co bardzo nie podoba się Molly, ich menadżer.   

Sesja zdjęciowa dla magazynu, który promuje ich koncerty, zmienia nastawienie między muzykiem a dziewczyną z zespołu, kiedy on mówi zauroczonej nim pani fotograf, że są parą. 

Molly Adams, choć zimna i niedostępna, to po wyjaśnieniach Travisa postanawia zagrać jego dziewczynę na niby, co wywołuje sensacje w kręgach muzycznych. 

Demons to ciekawa historia o przystojnym muzyku i samotnej niedostępnej pani menadżer, której chciał dać nauczkę za ciągłe krytykowanie tego co robił, a związek to miał być pierwszy etap jego chytrego planu, aby odegrać się na Molly. 

Polecam bardzo gorąco i widzę potencjał na napisanie ciekawej książki. A powieści tej autorki są zawsze dobre. 

Opowiadanie 6

Pomyśl o mnie - Ana Rose

„Dasz wiarę, że David zostaje w domu na cały przeklęty tydzień i sprowadza do niego trzech kumpli? Już się przyzwyczaiłem do jego nieobecności i w końcu mogłam cieszyć się życie, a będę skazana na jego humorki przez siedem cholernych dni”.

Melody studiuje architekturę wspólnie ze swoją przyjaciółką Becky, która postanawia zorganizować jej dwudzieste-pierwsze urodziny, które zapamięta na zawsze. 

Becky znając jej przeszłość i upodobania do muzyki ściąga do klubu swojego ojca didżeja, którego jej przyjaciółka zawsze uwielbiała a teraz miała poznać go osobiście jako główny prezent urodzinowy. 

Spotkanie z didżejem robi na Melody duże wrażenie a Davida jej odwiecznego wroga doprowadza tym do szaleństwa, co daje wszystkim wiele do myślenia. 

Pomyśl o mnie to ciekawe opowiadanie, które wyjaśnia agresję Davida do Melody. Autorka opisując tę historię sprawia, że urodziny naszej bohaterki będą niezapomniane. 

Polecam wam wpaść na imprezę do Melody, będzie się działo.

Opowiadanie 7

Upadły - Anna Wolf 

„Właśnie taka jesteś. Twoje oczy skrzą się płomieniem, Lu. Jesteś wyjątkowa, tak samo jak i ja. Ale zapewne nie zasłużyłem na ciebie. Jestem upadłym, spowitym mrokiem aniołem, a ty jesteś latarnią, która może mnie z tego mroku wyprowadzić. Jesteś moją przewodniczką”.

Azrael nazywany Bożym posłańcem śmierci, będąc w Anielskich Zastępach popada w niełaskę Najwyższego, za co zostaje wydalony i posłany na ziemię. Wspólnie z kolegami grają w zespole, gdzie ich muzyka była tak czarna jak oni. 

Azrael podczas koncertu wyczuwa, że jest obserwowany, a kiedy znalazł wyjaśnienie jest zszokowany widokiem jaki zobaczył. 

Lucina choć inna to chce się ukryć wśród normalnych ludzi, ale szybko zostaje rozszyfrowana przez właściciela klubu, a upadły anioł wie, że to jest nowy jego początek. Lucina i Azrael, choć całkowicie inni to wspólny cel zbliża ich do siebie. 

Upadły, choć tematyka inna od pozostałych, to nie oznacza, że jest mniej interesująca. Autorka pokazuje, że nawet istoty z zaświatów też mają swoje uczucia. 

Polecam wam tę powieść, która ma smaczek fantastyki. 

Opowiadanie 8

Daphne - K.A. Zysk

„Nie ma mowy. Nie zrobię tego. Kochamy się. Dlaczego próbujesz to zniszczyć? Wiem, że nigdy za mną nie przepadałeś, Rick, ale na litość boską, nie zostawię Jona, bo ty mi tak każesz. Nie możesz...”.

Jonathan i Daphne znali się od szkolnych lat, później zostali parą i oboje byli bardzo szczęśliwi. Pewnego dnia ona dowiaduje się, że jest w ciąży, i chociaż zaskoczona to postanawia podzielić się tym ze swoim mężczyzną. Radość kobiety odkrywa ich menadżer, który w obawie o zespół zmusza dziewczynę, aby zniknęła z życia Jonathana. 

Jonathan, kiedy dowiaduje się o odejściu ukochanej pisze Balladę o swojej miłości, która odnosi wielki sukces.

Przypadkowe spotkanie z Daphne powoduje, że wraca chęć zemsty, za jej ucieczkę, ale i pytanie dlaczego? Późniejsze wydarzenia pokazują, że zniknięcie to nie było najgorsze, co mogło go spotkać. 

Daphne to wspaniała opowieść, która od początku jest zagadką i ma potencjał, aby napisać ciąg dalszy tej historii.

Autorka stworzyła prawdziwą miłość, a następnie w brutalny sposób ją przerwała, co tylko podnosi dramaturgie tego opowiadania.

Polecam gorąco, ale zakończenie was zaskoczy i to wcale nie pozytywnie. 

 
Za egzemplarz dziękuje wydawnictwu
 

Anna Wolf - Sprawa Rity - Wydawnictwo NieZwykłe - Recenzja

Anna Wolf - Sprawa Rity - Wydawnictwo NieZwykłe - Recenzja

„Przeszłość wiele mnie nauczyła, ale przyszłość też to robi. Człowiek uczy się całe życie, a na końcu i tak okazuje się, że nie wie wszystkiego”.

Rita jest kobietą, która nie ma łatwego życia, na zlecenie swojego szefa zajmuję się kradzieżą samochodów i przekazywaniem ich nowym właścicielom. Pewnego dnia dostaje zlecenie na konkretny samochód, który ma dostarczyć za granicę, gdzie mieli czekać na nią właściciele, jednak nic nie poszło po jej myśli. 

Dziewczyna zostaje ranna i musi uciekać, dobiegając do granicy wsiada do przypadkowego samochodu z polską rejestracją, który ją wywodzi.

„Ufam moim ludziom, ale bez przesady. Aż taki naiwny nie jestem. W każdym z nas zawsze znajdzie się jakiś pierwiastek zdrady”.

Jakub Wrocki pseudonim Czarny na pierwszy rzut oka jest przykładnym obywatelem, który prowadzi swój warsztat samochodowy, ale to tylko przykrywka, bo tak naprawdę zajmuję się przerzutem kradzionych samochodów za wschodnią granicę.

Czarny ma wraz ze swoimi ludźmi przerzucić towar na Białoruś i wszystko szło dobrze do czasu kiedy dostaje informacje, że zamiast sześciu samochodów jest tylko pięć. 

Rita i Czarny spotykają się w dość niespodziewanych okolicznościach, bo znajduje ją w swoim samochodzie i postanawia pomóc dziewczynie zabierając ją do siebie. 

On chce znaleźć osobę, która stoi za jego niepowodzeniem i zamachem na życie a ona ucieka przed sprawcą. Pewne okoliczności coraz bardziej komplikują ich życie. Razem muszą połączyć siły, żeby dowiedzieć się prawdy i co łączy obie ich sprawy... Czy to im się uda?

„Pieprzony Szary, pieprzona mafia i pieprzona układanka. Brakuje mi puzzli, których nie mogę zlokalizować. Ale już niedługo ułożę całość, a wtedy dowiem się, kto stoi za zamachem na życie Rity oraz moje. Bo nie mam najmniejszych wątpliwości, że ktoś uknuł misterną intrygę, żeby się nas pozbyć”.

Sprawa Rity to powieść jednotomowa, która nie do końca daję nam odpowiedzi na wszystkie pytania jakie padły a niektóre sprawy pozostały niewyjaśnione. Lecz znajdziemy tutaj dużo akcji i jej zwrotów, niebezpieczeństwo, kłamstwa, korupcje, przekupstwo, tajemnice, intrygi oraz ataki na życie naszych bohaterów, których oni do końca nie rozumieją.

Na początku fajnie mi się czytało i mknęłam do przodu czuć było ekscytację, ale potem coś poszło nie tak jak powinno, coś mi tutaj zdecydowanie nie grało. Czułam jakby autorka pisała tę książkę na siłę i na odpierdziel. Nie czułam żadnej więzi z bohaterami, brakowało mi pomiędzy nimi chemii, przyciągana czegoś co wskazywałoby na głębsze uczucia, jakie na sam koniec nagle się pojawiły a na to nie wskazywało. A wątek, który spowodował, że sięgnęłam po tę książkę, czyli handel samochodami i ich przemyt był tu tylko małym tłem a liczyłam, że będzie on nieco rozbudowany. 

Lubię książki autorki ale tą jestem rozczarowana, ale plusem jest to, że książkę się czyta bardzo szybko i jest idealna na jeden wieczór. Mnie nie skradła, ale może komuś akurat przypadnie do gustu. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu 

 

Anna Wolf - Love-hate, Hate-love - Wydawnictwo NieZwykłe - Recenzja

Anna Wolf - Love-hate, Hate-love - Wydawnictwo NieZwykłe - Recenzja

„To za mało powiedziane. Wyobraź sobie, że miał czelność przyjechać do mnie i powiedzieć, że na prośbę Toma zabiera mnie tutaj. Ale przy okazji dowiedziałam się, że jestem wkurwiającym babskiem”.

Ślub Toma i Sary, siostry Melindy Rourke zmusza ją do spotkania się ze swoim chłopcem z młodzieńczych lat, i zarazem największym wrogiem, który prześladuje ją jak tylko się rozstali.

Ponowne spotkanie w piątkową rocznicę ślubu miało zakopać topór wojenny i się pogodzić, ale złośliwe przygadywanie Nicka doprowadza do tego, że Mel nie chce go widzieć i jedzie do swoich przyjaciół.  

Telefon jaki dostaje po powrocie do domu, zmienia całkowicie jej prywatne, ale i zawodowe życie.

Tragedia rodzinna i nowe obowiązki, które usłyszeli od prawnika rodziny tylko pogłębiają ich nienawiść do siebie.

Opieka nad dziećmi i zmiana miejsca zamieszkania to najmniejszy problem z jakim przyjdzie im się zmierzyć, a widmo utraty dzieci bardzo szybko sprowadza ich na ziemię. Decyzja jaką mają podjąć wspólnie, może być tylko na TAK, gdyż dobro dzieci jest najważniejsze. 

„Nie rób takiej miny, życie lubi płatać figle. Mam teraz inne problemy, stary. Żona, dwójka dzieci. Pozmieniało się u mnie. Wpadnij do nas na wolnym”.

Nick Montgomery jako nastolatek bardzo kochał swoją dziewczynę i kiedy wyjechała do szkoły bez słowa wyjaśnienia, sam wstępuje do wojska, aby o niej zapomnieć. 

Rozmowa jej, że swoją matką, którą usłyszał Nick, zmienia jego podejście do Melindy a wyjaśnienie, co miała z tym wspólnego jego rodzicielka, postawił sobie za najwyższy cel. Prawda jakiej się dowiaduje jest szokująca, a straconych lat nie można już odzyskać. Nick postanawia, że wynagrodzi Melindzie stracone lata i zrobi dla niej wszystko. 

Uczucie rodzące się po latach jest dla nich drogą na wspólne życie i stworzenie prawdziwej rodziny.

A jedno tragiczne wydarzenie, sprawia, że Nick musi ponownie zasilić szeregi komandosów, bo to jedyne wyjście żeby uwolnić swoją ukochaną.

„Kiedy tyle lat temu mnie zostawiłeś, sądziłam, że mnie zwyczajnie nie kochałeś. Wyszłam za ciebie z obowiązku, ale... pragnęłam cię i twojej miłości. Chciałam, żebyś obdarzył mnie tym uczuciem. Rozumiesz? Chciałam, żebyś mnie pokochał”.

Love-hate, Hate-love jest emocjonującą powieścią, która mówi o dwóch uczuciach, które na przemian walczą o dominację; miłość i nienawiść. Raz jedno wygrywa a raz drugie. A życie jest bardzo kruche i dla naszych bohaterów okaże się bezlitosne, ale po każdej burzy zawsze wychodzi słońce a z nią nadzieja na lepsze jutro. A intrygi dorosłych maja tutaj ogromne znaczenie w ich dorosłym życiu. 

Autorka pokazuje, że prawdziwa miłość zawsze odnajdzie swoją drogę, nawet jeśli ta droga ma być najtrudniejszą, najniebezpieczniejszą, długą, ciężką i pełną zawiłych zakrętów to się nie podda i dotrwa do samego końca. A troska o najbliższych jest największą wartością. Dla nich zrobimy wszystko nie patrząc na konsekwencje. A lektura wciąga od samego początku i jest wiele wątków do wyjaśnienia, co tylko podnosi dramaturgię historii naszych bohaterów i przyśpiesza bicie serca. 

Polecam wam zapoznać się z przygodami Melindy i Nicka, bo to co im zgotowało życie jest niezwykle prawdziwie i mogłoby przydarzyć się to nie jednemu z nas.  

Za egzemplarz dziękuje wydawnictwu 

Anna Wolf - Nie zostawię cię - Wydawnictwo NieZwykłe - Zapowiedz Patronacka

Anna Wolf - Nie zostawię cię - Wydawnictwo NieZwykłe - Zapowiedz Patronacka

Z wielką przyjemnością przedstawiam wam książkę, którą wzięłam pod swoje skrzydła.W tym roku jest to mój dziesiąty patronat. Nie zostawię cię to nowa powieść autorki bestselerowej serii mafijnej, która zostanie wydana przez Wydawnictwo NieZwykłe. 

Anna Wolf to pisarka z przypadku, inżynier z wykształcenia. Swoje pisanie zaczęła od myśli "zobaczymy, co z tego wyjdzie". Pisanie dla niej ma wymiar hobby, w którym daje z siebie 100%. Szczęśliwe zakochana, mama dwójki prawie dorosłych córek oraz posiadaczka uroczego cocker spaniela Emila. Wkroczyła na rynek mocnym krokiem podbijając swoją serią Gangsterzy polski rynek.

Opis; 

Nowa powieść bestsellerowej autorki serii „Gangsterzy”!

Santo Accardi jest gorącym Włochem, który wie, jak wykorzystać swoje atuty, żeby kobiety zabiegały o jego uwagę. Dodatkowo prowadzi dobrze prosperującą firmę. To wszystko sprawia, że wiedzie beztroskie, wypełnione niezobowiązującym seksem życie.


Jego asystentka – Lavender Anna Riss – z przymrużeniem oka obserwuje niekończące się podboje mężczyzny. Ale kiedy Santo zaczyna się nią wysługiwać i Lavender musi wysyłać kwiaty jego byłym kochankom, miarka się przebiera. Kobieta ma tego dość.

Jednak mimo że przez większość czasu jej szef najzwyczajniej w świecie ją denerwuje, Lavender nie może zaprzeczyć, że jego bliskość na nią działa.

Niestety.

Na domiar złego podczas balu charytatywnego zostaje oskarżona o próbę uwiedzenia swojego szefa.

Wtedy rozpętuje się piekło.

 Mam dla was Prolog książki

Lavender

Spoglądam po raz kolejny na karteczkę na swoim biurku i mam ochotę rozerwać mojego szefa na strzępy. Rozumiem, że jestem jego asystentką, ale niech sam wysyła cholerne kwiaty do tych wszystkich kobiet, z którymi sypia, a później zostawia. Co ja jestem, poczta kwiatowa czy jak? Kiedy się tutaj zatrudniłam pół roku temu, nie sądziłam, że i to będzie należało do moich obowiązków. Nie mój interes, z kim się spotyka Santo Accardi, ale wszystko ma swoje granice, a ten facet na każdym kroku próbuje je przekroczyć.

Wściekła wybieram numer kwiaciarni i zamawiam taki sam bukiet jak zawsze, bo tak brzmi służbowe polecenie. Dupek.

Zamów to, co zwykle, i wyślij pod ten adres.

Dobrze, że chociaż wie pod jaki. Kretyn. Każdej wysyła to samo, nawet się nie wysila. Wygląda to tak, jakby zmieniał skarpetki i zupełnie się nie przejmował tym, co się później z nimi stanie. Jak jednorazówki.

Składam zamówienie, każę dopisać do rachunku szefa, po czym rozłączam się i zabieram do pracy, mając nadzieję, że to na dzisiaj koniec poleceń, które nie należą do moich obowiązków. Dwie minuty później Accardi otwiera drzwi od swojego gabinetu, a ja udaję, że jestem bardzo zajęta i go nie widzę. Cały czas skupiam się na dokumentach, które mam przed sobą.

– Riss, prosiłbym cię do siebie.

Unoszę głowę i spoglądam na niego ze sztucznym uśmiechem. Dajcie mi coś, a go zastrzelę. Tylko, cholera, za dobrze wygląda w tej koszuli. Szkoda by jej było.

– Tak, oczywiście, już idę.

Wstaję od biurka i zabieram zeszyt, w którym zapiszę to, co ten dupek mi podyktuje. O dziwo, czeka na mnie i nawet przepuszcza w drzwiach, po czym zamyka je cicho za sobą. Muszę przyznać, że to trochę dziwne, zważywszy, że to on zawsze wchodzi pierwszy. Ciekawe co knuje?

– Proszę usiądź. – Wskazuje mi miejsce przy biurku, to, które zawsze zajmuję, więc nie potrzebuję tak jakby jego pozwolenia, a sam podchodzi do okna i staje do mnie tyłem. – Mogłabyś zadzwonić do tej restauracji na rogu?

– Tej tutaj zaraz obok? Do „Perły”? – dopytuję i rośnie we mnie irytacja. Znowu jakieś dziwne polecenia.

– Tak, właśnie do tej. Zarezerwuj na dzisiaj stolik dla dwojga i niech przygotują bukiet kwiatów.

On sobie żartuje?

– Na którą godzinę? – pytam słodko, ale mam ochotę zamordować tego dupka. Przystojnego dupka.

– Na ósmą wieczorem.

– Oczywiście. Czy to wszystko? – Wstaję, żeby wyjść. Jeszcze chwila, a ze złości połamię długopis.

– Nie. – Siadam z powrotem. – Teraz omówimy poprawki w umowie, które do wieczora muszą być gotowe. Trzeba ją im dzisiaj odesłać, inaczej nasz klient może zrezygnować.

– Dobrze, panie Accardi – odpowiadam i czekam, bo mężczyzna wciąż stoi odwrócony do mnie tyłem.

Santo

Chyba lekko wyprowadziłem moją asystentkę z równowagi, prosząc o kolejne kwiaty, ale zasłużyła. Jest niczym chodząca góra lodowa. Gdy tylko zostawiam jej polecenie dotyczące zamówienia, robi się zimna niczym sopel. Nic jej do tego, z kim się spotykam. Mam prawo umawiać się z kimkolwiek zechcę i jak długo mam ochotę. To, że moje przygody kończą się zazwyczaj po tygodniu, to nie moja wina. I tak uważam, że lepiej po tygodniu niż po jednej nocy, chociaż zazwyczaj są dwie, ale ona nie musi o tym wiedzieć, bo nic jej do tego. Może gdyby sobie kogoś znalazła, nie byłaby taka sztywna, jakby połknęła kij od szczotki.

Odwracam się od okna, żeby na nią spojrzeć. Siedzi wyprostowana i czeka na moje uwagi dotyczące kontraktu. Nie powiem, jest naprawdę ładną kobietą. Ciemne włosy ma wiecznie związane, nawet nie mam pojęcia, jakiej są długości, ładne czarne brwi mają regularny kształt, a oczy błyszczą zielenią. Gdybym zobaczył ją w innym wydaniu, nie w tym uniformie… to może i bym się skusił. Ale biała bluzka, wiecznie biała!, i czarna spódnica nie są tym, co lubię u kobiet. Chociaż właściwie należą jej się brawa za profesjonalizm. W końcu jest w pracy, a ja jestem jej szefem.

– Możemy zaczynać – mówię i zasiadam za biurkiem w skórzanym fotelu.

– Oczywiście – odpowiada i patrzy na mnie wyczekująco.

Nie wiem, jak ta mała to robi, że wcale się mnie nie boi. Mam wrażenie, że dostrzegam w jej oczach ogień. Tylko nie do końca pojmuję dlaczego. Mniejsza z tym. Praca na pierwszym miejscu.

– Klient musi dostać to do wieczora. Mam nadzieję, że zdążysz z naniesieniem poprawek.

– Jeśli zacznie mi je pan w końcu podawać, to na pewno – mówi złośliwie.

Mała jędza.

– Proszę notować – nakazuję i bacznie się jej przyglądam, gdy tylko pochyla głowę. Pasmo włosów wymsknęło się jej z uczesania i teraz co chwilę je poprawia, co mnie niesamowicie bawi i jednocześnie rozprasza.

– Coś nie tak?

– Co? – pytam zdezorientowany.

– Zawiesił się pan.

– A tak, proszę pisać dalej – mówię i mam ochotę strzelić sobie w łeb.

Godzinę później wszystko jest poprawione. Mam nadzieję, że teraz klient będzie zadowolony z projektu, który musimy dla niego przygotować. Odsyłam asystentkę machnięciem ręki – niczym natrętną muchę – ale nie omieszkam rzucić na nią okiem, kiedy odchodzi. Cholera, naprawdę w tych szpilkach ma całkiem niezłe nogi i krągłą pupę. Kurwa, muszę się ogarnąć. Ona tutaj pracuje i nie ma mowy o czymkolwiek, bo później musiałbym ją zwolnić, a to nie wchodzi w grę, gdyż jak do tej pory jest moją najlepszą asystentką. Poza tym jestem umówiony na kolację i mam nadzieję, że potrwa ona na tyle długo, że zjemy także śniadanie. W sumie żadna kobieta nigdy mi nie odmówiła, więc liczę, że i tym razem tak będzie. Takiemu facetowi jak ja po prostu się nie odmawia.

Tuż przed końcem pracy do gabinetu wpada braciszek. Ten wiecznie jest zadowolony, ale to chyba taki typ człowieka.

– Co zrobiłeś swojej asystentce? – dopytuje, siadając na niedużej kanapie pod ścianą.

– O co ci chodzi?

– Wyszła stąd niczym burza. Nawet się nie zatrzymała, kiedy ją zawołałem.

– Ciekawe – mruczę. – W sumie to nic albo jednak tak. Kazałem jej wysłać kolejne kwiaty.

– Chryste, kiedy przestaniesz to robić?

– Co masz na myśli? Ja się tylko dobrze bawię.

– Właśnie widzę. Ale nie wiem, czy jej kosztem, czy czyimś innym.

– Mógłbym wysłać kwiaty sam, ale od czegoś mam asystentkę. Poza tym to kawał jędzy i paniusia w jednym, co mnie czasem wkurza. Zachowuje się tak, jakby nie podobało jej się to, że się z kimś umawiam. Jej zachowanie jest irracjonalne, Ivo.

– Raczej nie podoba jej się to, że robi za twojego kuriera. Płacisz jej chociaż za to jakąś ekstrapensję?

– Myślisz, że powinienem? – kpię sobie. – Dostaje całkiem niezłą wypłatę, więc nic jej nie będzie. Przeżyje.

– Jesteś dupkiem, wiesz o tym, Santo?

– Wiem. Z naszej dwójki ktoś musi być, nieprawdaż?

– Nie wiem, jak ona z tobą wytrzymuje. Jesteś niczym nadęty bufon.

– Nie przesadzaj. – Macham ręką. – Są gorsi szefowie ode mnie.

– Dobra, jak tam chcesz.

Lavender

Minął tydzień od ostatniej wysyłki tych cholernych kwiatów, a jeśli dzisiaj okaże się, że mam zamówić następny bukiet, to wybuchnę. Nie jestem żadnym jego kurierem. Niech sobie sam załatwia takie sprawy. Wszystko rozumiem, ale ten facet przegina, i to ostro.

Parkuję na podziemnym parkingu, po czym ruszam do windy, słuchając stukotu szpilek na betonie. Dwie minuty później wchodzę do siebie, ale staję jak wryta na widok, który zastaję.

– Można wiedzieć, kim pani jest? – pytam sztywno kobietę, która opiera swój tyłek o moje biurko.

– Może by tak grzeczniej? – odpowiada pytaniem na pytanie. Kiedy jej się przyglądam, domyślam się, po co tutaj przyszła. Szef będzie miał nieprzyjemną niespodziankę. I to sprawia, że od razu mam lepszy humor oraz się uśmiecham, co wcale nie znaczy, że będę miła.

– A może by tak pani zabrała swój tyłek z mojego biurka i usiadła gdzieś indziej? Tak się składa, że ja tutaj pracuję. Chyba że pani też przyszła tutaj do pracy – rzucam zjadliwie.

– Nie pracuję tutaj i nie staram się o pracę. – Nawet nie wyłapała, że przed chwilą została obrażona. Boże, z kim ten człowiek się zadaje? – Jestem przyjaciółką Santo – mówi z wyższością i w końcu zajmuje miejsce pod ścianą.

A jakże, na pewno jest przyjaciółką, ale do łóżka.

– Domyślam się. Zdaje się, że musi pani poczekać, pan Accardi powinien być za – spoglądam na zegarek – dwie minuty.

Ten człowiek nigdy się nie spóźnia, zawsze przychodzi punktualnie. Ciekawa jestem, co powie na wizytę niespodziewanego gościa. To jest pierwsza kobieta, która ośmieliła się tutaj przyjść. Owszem, mój szef jest przystojny – dosyć wysoki, jego oczy są koloru płynnej czekolady, a ciemne włosy dobrze ostrzyżone. Podoba się kobietom, ale ewidentnie ma w sobie coś więcej niż tylko prezencję, bo przyciąga je jak magnes. Byłabym hipokrytką, gdybym powiedziała, że mi się chociaż odrobinkę nie podoba. Podoba, ale cały ten jego urok zostaje przekreślony przez podejście do kobiet, które traktuje, jakby były jednorazowego użytku. Załóż i ściągnij.

Słyszę, jak otwiera się winda i dobiegają mnie ciche kroki. Spoglądam na zegarek, który wskazuje równo ósmą rano, i wiem, że to Santo Accardi. Przyglądam się mu, kiedy wchodzi. Jestem ciekawa jego miny, kiedy dostrzeże swojego gościa, który wstaje na jego widok. Oho, zaraz nastąpi atak.

– Santo! – wykrzykuje blondynka, a ja mam ochotę parsknąć śmiechem, gdy dostrzegam, jak szef na chwilę zastyga.

– Co ty tutaj, do cholery, robisz? – syczy. Chwyta ją pod łokieć i ciągnie do swojego gabinetu.

Nawet nie zaszczyca mnie spojrzeniem, ale nie musi, mam niezły ubaw. Zdaje się, że ta kobieta jest dla niego bardzo, ale to bardzo niemiłym gościem. Będzie ciekawie.

I jest. Od kilku minut słyszę wyłącznie krzyki, które nie pozwalają mi się na niczym skupić. Odpalam komputer, robię sobie kawę w małym pomieszczeniu obok, a kiedy z niego wychodzę z kubkiem w ręku, drzwi gabinetu szefa trzaskają z hukiem. Patrzę na zapłakaną kobietę, która rzuca mi ponure spojrzenie.

– On jest takim dupkiem – mamrocze i próbuje dojść ze sobą do ładu.

– Wiem – odpowiadam i w tym samym momencie szef otwiera drzwi.

– Mówiłaś coś? – warczy do mnie.

– Nie, skądże – zaprzeczam.

– Wezwij ochronę. Ta osoba nie ma tutaj wstępu. Niech ją wyprowadzą.

– Ty cholerny kutasie – rzuca blondynka z nienawiścią w głosie. – Sama trafię do windy. Ale powiem ci coś jeszcze. Mam nadzieję, że kiedyś spotkasz taką kobietę, która powali cię na kolana. Że będziesz błagał, żeby to ona była z tobą. Życzę ci tego.

– To się nigdy nie stanie. A teraz wynoś się.

– Z miłą chęcią – odpowiada i wychodzi, a ja wciąż stoję z kubkiem kawy w ręku.

– A ty co się tak gapisz? Wracaj do pracy, chyba że chcesz zostać zwolniona – mówi, a po sekundzie znika u siebie.

Odstawiam napój na biurko. Pierwszy raz, odkąd tutaj pracuję, jestem w szoku. Wiem, że Accardi jest dupkiem, ale nie sądziłam, że aż takim, a ta kobieta na pewno musiała mieć świadomość, z kim naprawdę ma do czynienia. Nie jest mi jej żal. Mogła tutaj nie przychodzić. Zachowała się niczym desperatka, ale jego reakcja… Ten facet jest jak zaraza.

– Dalej będziesz tak stać? – Słyszę i spoglądam na stojącego w drzwiach mężczyznę.

Nie dam mu sobą pomiatać. To, że robi tak z innymi, nie znaczy, że może i ze mną.

– Piję kawę, to chyba mi wolno, czy też z tego powodu zostanę zwolniona? – pytam bezczelnie.

– Posłuchaj mnie. To, że jesteś dobra w tym, co robisz, nie oznacza, że nie możesz wylecieć stąd z hukiem, jak tamta.

– Dobrze wiedzieć, panie Accardi. Ale na przyszłość proszę nie zlecać mi wysyłania kwiatów. Nie za to mam płacone.

– Uważaj – ostrzega i już go nie ma.

Kretyn.

Copyright © 2014 Świat Książkowy Mali , Blogger