Kate Morton - Dom nad jeziorem - Wydawnictwo Albatros - Recenzja

„Nie zawsze mamy wybór, kogo, gdzie i jak kochamy, a miłość daje nam odwagę, by dźwigać ciężary, o jakie nigdy byśmy siebie nawet nie podejrzewali”.

Sadie Sparrow, pani detektyw dochodzeniówki londyńskiej policji, która swoją pracę traktuje bardzo poważnie. Kiedy zostaje wysłana na przymusowy urlop, nie jest z tego zadowolona, ale nie ma innego wyjścia. Postanawia wykorzystać go na odwiedziny u dziadka w Kornwalii. Odpocznie trochę od miejscowego zgiełku i pooddycha trochę świeżym powietrzem, zdecydowanie dobrze jej to zrobi. 

W trakcie jednej z wędrówek po okolicy trafia na posiadłość, która wygląda na opuszczoną w pośpiechu o jakieś kilkanaście lat. Zaintrygowana i zaciekawiona postanawia odkryć jego historię. Niespodziewanie dowiaduje się o sprawie sprzed lat, która nie została wyjaśniona i rozpoczyna swoje prywatne śledztwo.   

Dochodzenie prowadzi ją do Alice Edevane, która jest znaną pisarką powieści kryminalnych. Kobieta nie jest skłonna do współpracy. Jednak nie podda się tak łatwo, bo instynkt detektywa podpowiada jej, że ta dziewczyna skrywa tajemnice i wie dużo więcej, niż mówi. 

Czy sprytnej pani detektyw uda się przedrzeć przez gąszcz tajemnic, od których pisarka uciekała przez całe życie? 

„Wszyscy jesteśmy ofiarami swoich doświadczeń. Mamy skłonność do patrzenia na teraźniejszość przez soczewki własnej przeszłości”.

Dom nad jeziorem to kolejna powieść wchodząca w skład przepięknie wydanej Serii Butikowej. Opowiada o bohaterach tak bardzo prawdziwych, emocjonalnych, że możemy się wczuć w ich przeżycia i odczuwać z nimi każdą rozterkę, angażując się w ich losy. Razem z młodą i zdeterminowaną Sadie, jak i starszą Alice będziemy pragnąć, odkryć prawdę i skonfrontować się z bolesnymi wspomnieniami. 

Autorka w swojej powieści pokazuje nam, jak przeszłość ma wielki wpływ na naszą teraźniejszość. Sprawy, które nie zostały wyjaśnione, ciągle w nas tkwią i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Nie możemy przez to zaznać spokoju, a demony podgryzają od środka naszą duszę. Dlatego powinniśmy dążyć do tego, żeby w końcu zamknąć wszystkie stare sprawy i zacząć żyć z czystą kartą oraz sumieniem. 

Książka pełna rodzinnych tajemnic, intryg, sekretów, tęsknoty, smutku, walki z przeszłością,  skomplikowanych relacji, trudnych wyborów, rodzącego się uczucia oraz zaskakujących zwrotów akcji.

Powieść podzielona jest na dwie przestrzenie czasowe: lata 1933, gdzie w malowniczej posiadłości  w Kornwalii właśnie odbywa się wielkie przyjęcie z okazji przesilenia letniego, które kończy się tragedią. Następnie mamy rok 2003 i wraz z panią detektyw wracamy po siedemdziesięciu latach do domu, który został opuszczony. Mroczna aura budzi jej zawodową ciekawość i rozpoczyna własne śledztwo, które zaprowadzi ją do autorki powieści kryminalnych, która zmaga się z własnymi demonami przeszłości i tylko ona może pomóc jej w odkryciu sekretów posiadłości. 

Bardzo podobał mi się klimat, jaki stworzyła pisarka. Opisy Kornwalii i opuszczonej posiadłości nad jeziorem wywoływały u mnie dreszczyk ekscytacji. Fabuła była wciągająca, chociaż nie od początku, przez częste skoki czasowe ciężko było mi się wczuć na początku, ale kiedy już się oswoiłam, to nie mogłam się oderwać. A zakończenie wzruszające i niespodziewane. 

Polecam wam bardzo gorąco sięgnąć po tę historię, która łączy ze sobą elementy kryminału, sagi rodzinnej oraz przepełniona jest długo skrywanymi tajemnicami, które chcemy odkrywać.  Naszpikowana emocjami, uczuciami, które skłaniają do refleksji i przemyśleń nad życiem.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 

(Współpraca Barterowa z)

2 komentarze:

  1. Pięknie opisałaś tę książkę – aż czuć klimat tej posiadłości w Kornwalii i emocjonalne napięcie, które unosi się między wersami.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Świat Książkowy Mali , Blogger