Katarzyna Michalak - Szczęście pisane marzeniem - Wydawnictwo Znak - Recenzja

Katarzyna Michalak - Szczęście pisane marzeniem - Wydawnictwo Znak - Recenzja

„Szczęście pisane jest marzeniami, a marzenia cierpieniem. Im bardziej czegoś ci brakuje, im większy czujesz niedostatek, tym mocniej o tym marzysz i tym większą masz motywację, by marzenie spełnić, a gdy to ci się uda, gdy dokonasz niemożliwego, tym większe czujesz szczęście”.

Gabriel Karosz wraz ze swoją siostrą bliźniaczką wychowali się w domu dziecka. Mieli tylko siebie i dbali jeden o drugiego, wskoczyliby za sobą w ogień. Oboje mieli marzenie, chcieli mieć swój własny dom i pewnego dnia Olga wpadła na genialny pomysł wybudowania domku w lesie. Kiedy jakimś cudem im się udało zdobyć pozwolenie, zaczęli budowę, której postępy prac publikowali w formie filmików w internecie. W końcowym rezultacie powstała księgarnio-kawiarnia w środku lasu, a oni sami stali się popularni. 

Życie zaczęło im się układać, mieli spełniać swoje marzenia, aż nagle stała się okropna tragedia, w której ukochana siostra ginie w wypadku. A on sam pogrąża się w rozpaczy i zamieszkuję samotnie w małej chatce na końcu wsi z dala od ludzi. 

Mijają trzy lata, nadchodzi kolejna rocznica śmierci i żeby ochłonąć trochę od dręczących go myśli, wychodzi na spacer z psem, gdzie napotyka się na przemarzniętą do szpiku kości kobietę. Postanawia jej pomóc i zabiera ze sobą do mieszkania. 

„Bo czas może i leczy rany, ale samotność tylko je pogłębia”.

Oskar Riva jest prezesem firmy LTD i ma wielkie serce, które zostało pęknięte w momencie, kiedy stracił swoją ukochaną żonę i dzieci. Nie może się z tym pogodzić, czuje się winny, chociaż wcale nie musi. 

Kiedy pewnego wieczoru dzwoni do niego przyjaciel, nie wacha się ani chwili, żeby mu pomóc i rusza na ratunek do zasypanej i odciętej od świata chaty. Po drodze natrafia na zasypany samochód, w którym jest uwieziona młoda kobieta. Pomaga jej się wydostać i postanawia zabrać ją ze sobą. 

Gdy docierają na miejsce do przebywających w domu Gabriela i Liwii, śnieżna zamieć odcina ich od świata i tych czworga poranionych przez życie ludzi, będzie musiało poczekać razem, aż pogoda za oknem zrobi się znośna. 

„Po najczarniejszej nawet nocy wstanie pełen nadziei świt, a szczęście nieśmiało zapuka do drzwi, pisane cichym marzeniem”.

Szczęście pisane marzeniem to powieść pokazująca historię dwójki mężczyzn, którzy stracili bliskie dla nich osoby. Pierwszy z nich stracił siostrę bliźniaczkę, a drugi swoją ukochaną żonę i dzieci. Przypadkowe spotkanie połączyło ich, sprawiając, że się zaprzyjaźnili. A zranione duszę się dogadały i pomogły sobie nawzajem. Obydwoje przeszli wiele złego, ale los ma dla nich niespodziankę w postaci kobiet, które również potrzebują pomocy. Czy dwa złamane serca i dwie poranione dusze zaufają ten jeden, ostatni raz?

Autorka w swojej powieści pokazuje nam, że każda chwila w życiu jest cenna, powinniśmy doceniać każdy dzień, bo nigdy nie wiemy, czy nie będzie naszym ostatnim. Strata ukochanej osoby to niewyobrażalny ból, a żałobę każdy z nas przechodzi inaczej. Nie można, jednak się poddawać, trzeba pogodzić się ze stratą i żyć dalej, wierzyć, że jeszcze może spotkać nas coś dobrego. Bez drugiej osoby, nasze życie będzie puste, pozbawione barw dlatego, kiedy przypadkowo spotkany człowiek, wyciągnie do nas pomocną dłoń, trzeba ją przyjąć. Może właśnie na tę rękę czekałeś cały czas, to ona ma być twoim spełnionym marzeniem, o którym nawet nie wiedziało się, że się marzyło. 

Książka pełna cierpienia, bólu, straty, tęsknoty, poczucia winy, walki z przeciwnościami losu i swoją przeszłością, przyjaźni, rodzącego się uczucia oraz zaskakujących zwrotów akcji.

Czytało mi się ją przyjemnie i lekko, zostałam zabrana do uroczej i zaśnieżonej chatki w środku lasu. Miejsce bardzo magiczne i żałuję, że pisarka nie dała mi tego klimatu świąt, nie poczułam go wcale, inne wątki były na pierwszym planie. Zaliczyłabym ją do typowo zimowych książek, idealna na wieczór przy komiku. 

Jeśli patrząc na to, że książka wygląda na świąteczną, to jest w niej fajny element, który pisarka dodała na końcu książki, czyli opisuje nam kilka świątecznych rytuałów takich jak: rękodzieło świąteczne,  pieczenie sernika oraz medytacja świąteczna. 

Polecam wam sięgnąć po tę wzruszającą historię, która daje nadzieję, że bo burzy zawsze może wyjść słońce, żeby rozświetlić dla nas drogę ku lepszemu życiu. Bo każdy zasługuję na szczęście i miłość, a one przychodzą niespodziewanie, kiedy się nie spodziewamy. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 

Anna A. Sosna - Niespodziewany prezent - Wydawnictwo Replika - Recenzja

Anna A. Sosna - Niespodziewany prezent - Wydawnictwo Replika - Recenzja

„Złą ocenę da się poprawić, złamanego człowieka nie można posklejać tak, by nie pozostały żadne ślady. Nie, kiedy rozpada się kolejny raz, a całą jego duszę szpecą stare blizny”.

Nina to młoda studentka, która trzyma się na uboczu, nie lubi przebywać wśród innych ludzi, szczególnie mężczyzn unika jak ognia. Przez pewne wydarzenie z przeszłości stała się nieufna i zdystansowana. 

Pewnego, grudniowego poranka przyjeżdża na uczelnię, okazuję się, że nikogo tam nie ma poza kolegą z roku. Nie przepada za nim, bo ma dusze zabawiaki, sprawia wrażenie, że wszyscy go lubią, a każda dziewczyna chciałaby z nim być. 

Następnego dnia okazuje się, że razem z Piotrem ma przygotować projekt zaliczeniowy. Chcąc nie chcąc musi się na to zgodzić. Jakoś się dogadują, a spędzony razem czas zbliża ich do siebie. Kiedy dowiaduje się prawdy, co do pochodzenia chłopaka, robi jej się smutno i postanawia go zaprosić do siebie na święta. 

„Chociaż jest równie pokaleczony przez życie jak ja, to dźwiga to wszystko na swoich barkach nie narzekając i jeszcze znajduje w sobie tyle radości”.

Piotr Małecki to pogodny student, którego wszyscy kochają za jego wesołe podejście do życia. Jednak w głębi serca skrywa w sobie bolesne doświadczenia. Wychowany w domu dziecka, nie wie, co to jest prawdziwa miłość rodzicielska. Mimo to nie poddaje się i stara się czerpać z życia tyle ile może i nie przejmować się swoim losem. 

Z drobną ingerencją swoją powoduje, że projekt zaliczeniowy ma zrobić z Niną, która mu się zawsze podobała, ale nie chciała na niego spojrzeć. W tym celu za zgodą dziewczyny organizuje zajęcia dla dzieci z domu dziecka, gdzie oboje będą mieli przeprowadzić z nimi rozmowy. To bardzo zbliża ich do siebie, a jej uświadamia, że źle go oceniała, nie znając prawdy. 

„Oboje jesteśmy potrzaskani, oboje mamy swoje blizny. Istnieje prawdopodobieństwo, że nawzajem poskładamy się do kupy - ale co, jeśli zamiast tego jeszcze bardziej się zranimy?”. 

Niespodziewany prezent to powieść pokazująca historię dziewczyny, która stroni od ludzi, szczególnie mężczyzn, bo została bardzo zraniona w przeszłości. Poznajemy także chłopaka, który wychował się w domu dziecka i teraz musi radzić sobie sam, a swoje emocje ukrywa w sobie. Zakłada codziennie maskę uroczego i uśmiechniętego, pozytywnie nastawionego do życia człowieka. Oboje połączy niespodziewanie los, sprawiając, że staną się dla siebie opoką w ciężkich chwilach. 

Autorka w swojej powieści pokazuje nam, że nigdy nie powinniśmy oceniać drugiego człowieka po okładce, jeśli nie znamy jego historii, bo nie wiemy, co kryje się w jego duszy. Wystarczy czasami zaryzykować i dać sobie szansę na poznanie drugiej osoby. Nie można pakować wszystkich do tego samego worka, trzeba walczyć ze swoimi demonami ciemności, bo inaczej pozostaniemy sami w tej otchłani do końca życia, nie ujrzawszy światła.   

Książka pełna traum, cierpienia, braku zaufania, relacji rodzinnych, walki z przeciwnościami losu i swoją przeszłością, trudnych decyzji, straty, dawaniu szansy drugiej osobie oraz rodzącego się uczucia.

Miałam z tą książką mały problem, nie mogłam się wczuć w nią, z czego to mogło wynikać? Wydaje mi się, że za bardzo się nastawiłam na książkę świąteczną i niestety się zawiodłam. Bo klimatu świąt niestety zdecydowanie tutaj nie czuć, mimo że była wspomniana wigilia i sylwester, to tylko mały przerywnik tego, z czym bohaterowie muszą się mierzyć. Zdecydowane jest to powieść bardzo trudna opowiadająca o wielu ciężkich chwilach wręcz traumatycznych. 

Mimo że bardziej zachwyciła mnie okładka niż sam środek, to myślę, że warto sięgnąć i się przekonać, czy wam się spodoba. Na pewno skłania do refleksji nad życiem i daje nadzieje, że po każdej burzy zawsze wyjdzie słońce. 

Za egzemplarz dziękuję Autorce 

Magdalena Szponar - Kiedy zajdzie słońce - Wydawnictwo NieZwykłe - Recenzja

Magdalena Szponar - Kiedy zajdzie słońce - Wydawnictwo NieZwykłe - Recenzja

„Chyba nikt nigdy nie zrobił dla mnie tego, co uczynił właśnie ten uparty kowboj. Nikt nie spróbował poskładać mojego roztrzaskanego serca w całość”.

River Kay to dwudziestopięcioletnia dziewczyna, która przed dwoma laty straciła oboje rodziców i nie może się z tym pogodzić. Została jej tylko babcia Willy, obie mieszkają na farmie odziedziczonej po rodzicach. Sama musi obrobić całe ranczo, nie jest wcale łatwo, ale kocha każde zwierzę, każdy skrawek ziemi, o którą niestety przyjdzie jej walczyć.  

Musi zmagać się z problemami finansowymi, ale wie, że sama dłużej nie pociągnie, więc szuka kogoś do pomocy na farmie, za jak najmniejsze wynagrodzenie. Wtedy zjawia się przystojny mężczyzna, który podejmie się u niej pracy pod jednym warunkiem, że jeśli wytrzyma tydzień na jej farmie, to ona zgodzi się pójść z nim na randkę.

Chcąc czy nie chcąc, zgadza się na taki układ, tylko jeszcze wtedy nie wiedziała, że podpisana z nim umowa może odmienić jej życie na zawsze. 

„Dla mojego ojca rodzina i miłość zawsze pozostawały najważniejsze. Zawsze powtarzał też, że dla ukochanej osoby należy ryzykować wszystkim, bo każde poświecenie jest warte tego, by zdobyć kogoś, dla kogo bije nasze serce”.

Ezra Hardy to przystojny milioner, hodowca koni i do tego kowboj, najlepiej zna się na wydawaniu pieniędzy i zdobywaniu serc kolejnych kobiet. Jednak zaczyna trochę mu się nudzić na farmie, dlatego zostawia swojego brata i ojca w Wyoming, a sam jedzie do małego miasteczka Hor­se­shoe Bay, gdzie zamierza kupić dwa wałachy.

W miasteczku niespodziewanie wpada mu w oko pewna śliczna dziewczyna, dla której postanawia zostać dłużej w miasteczku. Z pomocą Caleba, z którym także się zakłada, że zdobędzie River w tydzień i trafia na jej farmę, gdzie mają podpisać umowę w sprawie pracy. 

Szybko się okazuje, że Riv nie tylko nie jest zainteresowana jego marnymi próbami podrywu, lecz także bardziej skupia się na koniach niż na nim. Jednak on się nie podda, jego celem jest dobycie Colorado, jak ją nazwał, bo zauroczył się w niej, jak w żadnej innej kobiecie wcześniej. 

Będzie sprzątał kozie bobki, uciekał przed wściekłym kogutem, a nawet przerzucał gnój, żeby jej zaimponować. Wytrzyma wszystko, żeby pójść z nią na randkę i zdobyć serce zadziornej kowbojki z krwi i kości. 

Przed nim największe wyzwanie, i to być może pierwsze w jego życiu. Czy uda mu się dostrzec do serca River Kay?

„Muszę pamiętać, że on jest tutaj tylko na chwilę, że w końcu rozpłynie się tak, jak rozpływa się mgła o wschodzie słońca”.

Kiedy zajdzie słońce to powieść pokazująca historię kobiety, która po śmierci rodziców została sama z długami na farmie, dla której zrobi wszystko, żeby ją uratować. Szukając pomocy, trafia na swojego pięknego chłopca, jak lubi nazywać Ezrę. Jego życie różni się diametralnie od jej, jednak los postanowił ich połączyć. 

Autorka w swojej powieści pokazuje nam, że strata ukochanych osób to niewyobrażalny ból, a żałobę każdy z nas przechodzi inaczej. Nasza bohaterka potrzebowała dużo czasu oraz osoby, która wprowadziła do jej życia blask, żeby powoli pogodziła się, ze stratą. Każdy z nas potrzebuję drugiej połówki, która będzie dodawała nam sił każdego dnia, przy której będziemy czuli się bezpieczni. Bo tam prawdziwy dom, gdzie miłość prawdziwa jest, trzeba dać jej tylko szansę zakwitnąć. 

Książka pełna straty, żałoby, poświęcenia, tęsknoty, walki z przeciwnościami losu i swoją przeszłością, trudnych decyzji, przyjaźni, relacji rodzinnych, niespełnionych marzeń oraz pożądania.

Czytało mi się ją przyjemnie, wręcz nie mogłam się od niej oderwać, aż nie poznam zakończenia. Bardzo lubię książki autorki i jeszcze nigdy się nie zawiodłam, tak samo było tym razem, jestem zachwycona. Uwielbiam świat, do jakiego pisarka mnie zabrała: dziki zachód, konie, malownicze ranczo, muzyka country oraz szalone rodeo i przystojni kowboje, ale i kowbojki z charakterem, coś wspaniałego. 

Jeśli uwielbiacie kowbojskie klimaty połączone z motywem slow burn, gdzie będziecie mogli się pośmiać (szczególnie z Ezry i zwariowanych kóz) oraz powzruszać przy zachodzie słońca, to spodoba wam się na pewno. Nie pożałujecie, więc ruszajcie do Bluey’s Ranch i bawcie się dobrze. 

Polecam wam bardzo, ale to bardzo gorąco sięgnąć po tę opowieść, która pokazuje, że nigdy nie jest za późno, żeby zacząć wszystko od nowa, wystarczy odrobina nadziei i wiary oraz wsparcia, które jest tak potrzebne w życiu. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 

(Współpraca reklamowa z)

K.E. December, Ewelina Kubiak - Sekretny układ -  Wydawnictwo Najlepsze - Recenzja

K.E. December, Ewelina Kubiak - Sekretny układ - Wydawnictwo Najlepsze - Recenzja

„Od zawsze powtarzałam, że w życiu najważniejsze są dwie rzeczy: szacunek do siebie oraz rodzina. Przyszedł czas kiedy musiałam stracić tę pierwszą, aby ratować tę drugą”.

Aubrey to dwudziestoczteroletnia dziewczyna, która pracuje jako sekretarka w znanej firmie deweloperskiej. W życiu układa jej się całkiem dobrze, prowadzi spokojny tryb życia, jednak wszystko do czasu. Kiedy pewnego dnia dostaje telefon z ośrodka, gdzie przebywa jej ciężko chory brat, jest zaskoczona tym, że zalegają z trzymiesięczną płatnością za jego leczenie i pobyt. Co się okazuje, że ojciec najzwyczajniej świecie przestał za niego płacić. 

Zdruzgotana kobieta postanawia podjąć się drugiej pracy, by móc zapewnić dalszy pobyt w ośrodku bratu. Z pomocą przychodzi jej szef, oferując pracę, jako pomoc domowa w jego rezydencji. Zgadzając się, nie przypuszczała, że ta decyzja może odmienić życie na zawsze. 

„Cameron był nie tylko moim szefem, ale również mężczyzną, który wywołał we mnie pragnienia, o których nigdy bym siebie nie podejrzewała. To była niebezpieczna gra, której zasady nie były mi znane, ale której rezultat mógł przynieść tylko kłopoty”.

Cameron to bardzo przystojny mężczyzna, niesamowicie tajemniczy, co przyciąga nie jedną kobietę. Skrywa w sobie wiele tajemnic, które jeśli ujrzą światło dzienne, to wszystko może się zmienić. Jest szefem prestiżowej firmy deweloperskiej i nie patyczkuję się z nikim, przez co ma opinię gbura. 

Kiedy dowiaduje się o problemach swojej pracownicy, postanawia jej pomóc jednak ma w tym swój ukryty cel. Proponuje pracę, a następnie pewien układ, po którym obydwoje nie będą już tacy sami. 

Pomiędzy nimi zacznie się gra pełna pożądania tylko czy serca pozostaną w całości? 

„Chciałam czegoś więcej niż sekretny układ, który nas łączył, i chwilami miałam wrażenie, że on również tego chciał”.

Sekretny układ to powieść pokazująca historię kobiety, która zmaga się z poważnymi problemami rodzinnymi oraz finansowymi. Większość pieniędzy idzie na opłacanie pobytu ciężko chorego brata w ekskluzywnym ośrodku leczniczym, ale jest to bardzo kosztowne, dlatego musi podjąć dodatkową pracę. Zawiera więc umowę ze swoimi szefem, która odmieni jej życie na zawsze. 

Autorki w swojej powieści pokazują nam, że raz stracone zaufanie jest ciężko odzyskać. Mimo upływającego czasu nie jest wcale łatwo zapomnieć o krzywdach, jakich doświadczyliśmy, to zawsze zakorzenia się w naszej pamięci i wraca niczym bumerang, przypominając o sobie. Dlatego też takie serce wymaga delikatnego podejścia i czasu, żeby się zaleczyło. 

Książka pełna tajemnic, intryg, kłamstw, manipulacji, zemsty, układów, pragnień, fantazji, pożądania, poświęcenia dla najbliższych oraz trudnych decyzji. 

Czytało mi się ją przyjemnie, ale chwilami brakowało mi tego czegoś, co by mnie porwało. Szczególnie te niedokończone sceny mnie irytowały, po co coś zaczynać i nie kończyć, nie rozumiem takiego czegoś. 

Powieść zdecydowanie jest mieszanką 50 twarzy Greya i 365 dni, mocno czuć ten klimat oraz powiązania. Jednak nie raz udało się pisarką mnie zaskoczyć, za co jest mały plusik. Więc jeśli lubicie takie książki i jesteście fanami wyżej wymienionych historii, to myślę, że wam przypadnie do gustu. 

Spędzicie z nią przyjemnie jesienny wieczór. Zabierze was do świata pełnego namiętności i gorących uniesień z pieprzykiem. Zdecydowanie jest to powieść dla dorosłych czytelników. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 

(Współpraca Barterowa z)

J.K. Celińska - Naznaczone dusze - Wydawnictwo Black Rose - Recenzja

J.K. Celińska - Naznaczone dusze - Wydawnictwo Black Rose - Recenzja

„Z doświadczenia wiem, że nie można dogodzić wszystkim. Choćby kochały cię miliony, to tysiące i tak będą cię nienawidzić”.

Vanessa Hilton to dziewiętnastoletnia dziewczyna, która cztery lata temu straciła swojego ukochanego chłopaka i nie umiała się z tym pogodzić. Za jego śmierć obwinia jego brata, który rozpłynął się w powietrzu. Po latach pragnie zacząć nowy rozdział w swoim życiu i całkowicie zapomnieć o przeszłości.

Opuszcza Brooklyn i rozpoczyna studia oraz wprowadza się do akademika, chcąc w pełni poświęcić się nauce w college'u. Nie interesują ją nowe znajomości, imprezy czy chłopacy. Jednak na jej nieszczęście trafia na zwariowaną współlokatorkę, która bardzo chciałaby się zaprzyjaźnić. 

W dodatku czeka ją jeszcze niespodziewane spotkanie z przeszłością, od której tak bardzo chciała uciec.  Jednak kapryśny los miał dla niej, co innego w zanadrzu i będzie musiała zmierzyć się z chłopakiem, który był kiedyś dla niej ważny, ale śmierć bliskiej osoby ich rozdzieliła. 

„Tam, gdzie była zdrada, nigdy nie było prawdziwej miłości”.

Eduard Olsen po śmierci swojego brata bliźniaka zmienił szkołę, tym samym znikając i pozostawiając pewne sprawy bez wyjaśnienia. Zostawił swoją przyjaciółkę, a dziewczynę brata z milionami myśli, samą, jak palec, żeby radziła sobie z tym, co się stało. Musiał to zrobić, chciał zapomnieć o tym wszystkim, odciąć się i żyć dalej. 

Kiedy po czterech latach spotyka ponownie Vanesse, czuje, że to najwyższy czas, żeby wyjaśnić wszystkie sprawy sprzed lat. Ona jest przekonana, że to właśnie on miał coś wspólnego ze śmiercią Daana. Czy ma rację? 

„Prawda zawsze wychodzi na jaw. Można to się stanie dziś, może jutro, a może za trzydzieści lat. Ale prędzej czy później to się wydarzy, a ty będziesz cierpieć”.

Naznaczone dusze to pierwszy tom serii duchy przeszłości, pokazujący historię dziewczyny, która straciła ukochanego, a obwinia za to jego brata bliźniaka. Natomiast on próbuje wyjaśnić jej wszystkie nieporozumienia i wątpliwości. Jednakże nie daje mu dojść do słowa, ale prędzej czy później będzie musiała go wysłuchać. Nie mogą wiecznie żyć w zawieszeniu, życie się toczy, a sprawy trzeba wyjaśnić, żeby ruszyć dalej. 

Autorka w swojej powieści pokazuje nam, strata ukochanej osoby to niewyobrażalny ból, a żałobę każdy z nas przechodzi inaczej. Trzeba się podnieść i iść dalej, bo życie będzie miało dla nas jeszcze wiele niespodzianek i nie jedno będzie trzeba przetrwać. Bo przeszłość wyciągnie do nas swoje szpony, kiedy nie będziemy się tego spodziewać, więc musimy być silni. 

Książka pełna tajemnic, sekretów, straty, cierpienia, niedopowiedzeń, walki z demonami przeszłości, trudnych decyzji, prób odbudowania zaufania, przyjaźni, pożądania oraz zaskakujących zwrotów akcji.

Miałam z tą książką mały problem, nie mogłam się wczuć w nią, z czego to mogło wynikać? Wydaje mi się, że bohaterowie, nie do końca do mnie przemówili, nie mogłam totalnie pojąć ich postępowania i toku rozumowania, najzwyczajniej w świecie mnie irytowali. A druga sprawa to było tutaj wprowadzonych za wiele wątków, które nie zostały w ogóle wyjaśnione, jakby o nich zapomniano, co jest sporym minusem. 

Ta historia miała naprawdę potencjał i czuję, że został niewykorzystany, co jest smutne, ale sam styl autorki nie był zły. Mam nadzieję, że w drugim tomie się poprawi.

Mimo że bardziej zachwyciła mnie okładka, która jest świetna niż sam środek, to myślę, że warto sięgnąć i się przekonać, czy wam się spodoba. W końcu jak to się mówi, każdy ma inne odczucia i gust.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 

(Współpraca Barterowa z)

Nana Bekher - Love Bites - Wydawnictwo Black Rose - Recenzja

Nana Bekher - Love Bites - Wydawnictwo Black Rose - Recenzja

„Choć właśnie walił się cały mój świat, jeszcze była we mnie odrobina nadziei, że uda mi się z tego wyjść cało. Wierzyła, że znajdę rozwiązanie i uratuję siebie oraz swoich bliskich”. 

Ivette Velasco to młoda dziewczyna, która miała wielkie marzenia i plany na przyszłość. Jednak w dniu swoich osiemnastych urodzin odkrywa strzeżoną przez lata rodzinną tajemnicę. Rodzice, żeby ratować jej życie, kiedy była malutka, musieli podjąć bardzo ciężką decyzję, podpisując traktat z wampirami. 

Nastolatka jest w szoku, kiedy dowiaduję się, że musi poślubić syna wampirzego króla. Nie zgadza się na to, ale nie będzie miała wyboru. Jeśli nie pójdzie z nimi, to jej bliscy przypłacą za to życiem, więc czy chce, czy nie musi się zgodzić. 

Życie jej zmieni się teraz diametralnie, ale nie podda się i będzie walczyć o swoje. Nie da się uwięzić w zamku niczym ptaszek w złotej klatce. Teraz już nic nie ma do stracenia, bo co mogą jej zrobić, w końcu jest im potrzebna. 

„Najtrudniejsze walki to te, które toczymy sami ze sobą, wewnątrz siebie”.

Leandro Del Rey jest synem króla wampirów, który popełnił wielki błąd przed laty i teraz musi płacić za to wysoką cenę. Bo wiem, została rzucona na niego i resztę wampirów straszna klątwa. Może zostać złamana, jeśli uda mu się odnaleźć dziewczynę mu przeznaczoną, następnie musi pokochać ją ze wzajemnością, a owocem tej miłości ma być potomek. 

Udaje mu się znaleźć wybrankę, jednak rozkochanie jej nie będzie wcale takie łatwe, bo on sam nie wierzy w miłość i nie ma żadnych uczuć. Młoda Ivette nie zamierza ułatwiać mu niczego, jest wrogo nastawiona do niego i życia, jakie ma wieść. 

Czy mimo początkowej niechęci dziewczyna będzie w stanie pokochać Leandra i uratować nację wampirów? A może los wszystkich jest już z góry przesądzony?

„[...] ludzie myślą, że nieśmiertelność jest darem, a tak naprawdę to największe przekleństwo. Patrzysz, jak odchodzą twoi bliscy, a ty dalej chodzisz sam po tym świecie”.

Love Bites to pierwszy tom dylogii Nightfall Reign, pokazujący historię nastolatki, której życie zmieniło się po osiągnięciu pełnoletności. To wszystko, za sprawą rodziców, którzy już za młodu przypieczętowali jej los i skazali na życie wśród wampirów, ale nie mieli innego wyjścia. Ratowali jej żywot, a przeznaczenie prędzej czy później i tak by ją dopadło. 

Autorka w swojej powieści pokazuje nam, że dla bliskich jesteśmy w stanie zrobić wszystko, żeby tylko byli bezpieczni. Zaryzykujemy nawet swoje własne życie, dla tych których kochamy całym sercem. Bo kiedy życie wystawia nas na poważne próby, musimy wziąć sprawy w swoje ręce i się nie poddawać tylko walczyć o swoje. 

Książka pełna tajemnic, intryg, spisków, mroku, podejmowania ryzyka, niebezpieczeństwa, szczypty magii, przyjaźni oraz pożądania. 

Czytało mi się ją przyjemnie, ale chwilami brakowało mi tego czegoś, co by mnie porwało. Zdecydowanie za mało akcji, jak dla mnie, wszystko odbyło się tak jakoś spokojnie, brak rozlewu krwi, co w świecie wampirów powinno być normą. Do tego zaskoczył mnie fakt, że ludzie wiedzieli o wampirach i uznawali to za normalne zjawisko i nie było wyjaśnione dlaczego, tak właśnie jest. 

Myślę, że powieść przeznaczona jest dla czytelników, którzy dopiero zaczynają przygodę z fantastyką. Zaprawiony czytelnik w tym gatunku, tak jak ja będzie odczuwał wielki niedosyt. Mimo to czekam na kolejne losy bohaterów. 

Polecam wam zapoznać się z tą historią, z którą spędzicie przyjemnie jesienny wieczór. Zabierze was do świata, gdzie zamiast wina napijecie się z kielicha krwi. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 

(Współpraca Barterowa z)

Copyright © 2014 Świat Książkowy Mali , Blogger